SEYNE
Nasza wyprawa week endowa byla, jak danie nurka w zrodlana wode.
Znalezlismy sie w Alpach poludniowych, pod niebieskim niebem, otoczeni zielonymi stokami gorskimi.
Powietrze tak czyste i przejrzyste, ze prawie meczace. Nasze ploca juz sie odzwyczaily od oddychania tlenem.
Cala fauna i flora, o ktorej sie zapomina zyjac w miescie, tam nabiera doslownych ksztaltow i zapachow.
Moglismy uczestniczy w dojeniu krow, i rozdawaniu swiezego mleka, swiezo urodzonym cielakom. Wszystkie psy i koty z gospodarstwa, juz czekaly na ten moment, im tez przypadlo w udziale zasmakowanie cieplego mleka.
Moglismy zobaczyc wartkie potoki gorskie, zmieniajace sie we wspaniale wodospady.
Zobaczylismy spadochroniazy z cala gracja lapiacych wiatr w ich kolorowe spadochrony, i odplywajacych lekko w niebiesko-zielona przestrzen.
I najpiekniejsze wspomnienie, to nocne niebo, usiane gwiazdami. Noc tak czarna, ze nie sposob odroznic granicy miedzy niebem i ziemia. I gwiazdy tak jasne i tak bliskie, ze przebiegal mnie dreszczyk emocji.


Komentarze
Witam Cie, Mikan.