2019-09-01
Męczą mnie wyrzuty sumienia regularnie z powodu tego opuszczonego bloga.
Ale dziś po raz pierwszy, w przeciągu ułamka sekundy, pojawiła się ochota odkurzenia jego internetowych czeluści i, aby ochota nie zaginęła w czeluściach codzienności, postanowiłam wykorzystać powstałą nagle energię na wykonanie nadludzkiego wysiłku.
Stworzyć wpis.
Inspiracją do tej historii jest Sasza. Bez niego prawdobnie moje życie byłoby blade, plaskie i monotnne. A tak mam lunapark z kolejkami górskim, diabelskim kołem i trampoliną na stałe w mojej przestrzeni życiowej.
Uprawianie jogi jest wskazane, wręcz przykazane w celu łapania oddechu.
Tak wiec Sasza jest świeżo upieczonym licealistą.
Napawa mnie dumą jego nagła przemiana, z dość biernego gimnazjalisty, wymagającego jeszcze sporej asysty, w pełni samodzielnego i wyemancypowanego ucznia liceum. Tylko lekko koloryzuję, przyznaję się bez nacisku. Ale czuję, że jesteśmy na dobrej drodze. Że zaczęło sie w jego życiu coś do czego był gotów, wręcz czekał na to.
To będzie dobry czas, co nie powinno wcale w mojej podświadomości przywodzić skojarzeń z lekko i przyjemnie.
Popularna aktualnie koncepcja bycia lepszą wersją siebie, jest moim nadgórnym celem. Będąc lepszą wersją siebie, niekoniecznie doskonałą, ale najlepszą wersja mnie, najlepszą jaką jestem w stanie wykrzesać z siebie w danym momencie, ufnie patrzę na czekające nas trzy lata liceum.
Zwłaszcza, kiedy słyszę takie opowieści z ust mojego dziecka.
Po drodze do liceum, trafił na zaparkowaną ciężarówkę na polskich rejestracjach i jej polskiego kierowcę. Z całą swobodą zagadał do Pana kierowcy. Pan go pochwalił, że mówi po polsku.
Kiedy Sasza opowiadał mi o tym, sprawiał wrażenie bardzo szczęśliwego i zadowolonego z siebie, tak jakby właśnie udało mu sie sprawić komuś niesamowitego psikusa.
Wracając do tej historii dwa dni później, żartowałam, że prawdopodobnie w Polsce krąży teraz legenda o chłopcu mówiącym po polsku, a już z pewnością mówi się o tym, że mama tego chlopca jest bohaterką.
Na co usłyszałam w odpowiedzi (i spadłam z obłoków marzeń):
- Ty nie jesteś bohaterką, ty jesteś torturą.
Tacy jesteśmy, tortura i torturowany.
Ale dziś po raz pierwszy, w przeciągu ułamka sekundy, pojawiła się ochota odkurzenia jego internetowych czeluści i, aby ochota nie zaginęła w czeluściach codzienności, postanowiłam wykorzystać powstałą nagle energię na wykonanie nadludzkiego wysiłku.
Stworzyć wpis.
Inspiracją do tej historii jest Sasza. Bez niego prawdobnie moje życie byłoby blade, plaskie i monotnne. A tak mam lunapark z kolejkami górskim, diabelskim kołem i trampoliną na stałe w mojej przestrzeni życiowej.
Uprawianie jogi jest wskazane, wręcz przykazane w celu łapania oddechu.
Tak wiec Sasza jest świeżo upieczonym licealistą.
Napawa mnie dumą jego nagła przemiana, z dość biernego gimnazjalisty, wymagającego jeszcze sporej asysty, w pełni samodzielnego i wyemancypowanego ucznia liceum. Tylko lekko koloryzuję, przyznaję się bez nacisku. Ale czuję, że jesteśmy na dobrej drodze. Że zaczęło sie w jego życiu coś do czego był gotów, wręcz czekał na to.
To będzie dobry czas, co nie powinno wcale w mojej podświadomości przywodzić skojarzeń z lekko i przyjemnie.
Popularna aktualnie koncepcja bycia lepszą wersją siebie, jest moim nadgórnym celem. Będąc lepszą wersją siebie, niekoniecznie doskonałą, ale najlepszą wersja mnie, najlepszą jaką jestem w stanie wykrzesać z siebie w danym momencie, ufnie patrzę na czekające nas trzy lata liceum.
Zwłaszcza, kiedy słyszę takie opowieści z ust mojego dziecka.
Po drodze do liceum, trafił na zaparkowaną ciężarówkę na polskich rejestracjach i jej polskiego kierowcę. Z całą swobodą zagadał do Pana kierowcy. Pan go pochwalił, że mówi po polsku.
Kiedy Sasza opowiadał mi o tym, sprawiał wrażenie bardzo szczęśliwego i zadowolonego z siebie, tak jakby właśnie udało mu sie sprawić komuś niesamowitego psikusa.
Wracając do tej historii dwa dni później, żartowałam, że prawdopodobnie w Polsce krąży teraz legenda o chłopcu mówiącym po polsku, a już z pewnością mówi się o tym, że mama tego chlopca jest bohaterką.
Na co usłyszałam w odpowiedzi (i spadłam z obłoków marzeń):
- Ty nie jesteś bohaterką, ty jesteś torturą.
Tacy jesteśmy, tortura i torturowany.



Komentarze
Pozdrawiam:)
Pozdrawiam wzajemnie