KREDĄ PISANE
Rzadko zdarza się taka gradka, w czwartek zostałam zaproszona do Opery Garnier na dwa pierwsze akty opery Alceste.
Ostatni raz byłam w Operze Garnier jakieś 11 lat temu, o ile nie wiecej.
Alceste jest dziełem niemieckiego kompozytora z okresu klasycyzmu, Christopha Glucka, a opera była w reżyserii Olivier Py, dyrekcję muzyczną objął Marc Minkowski.
Nie wiedziałam nic o żadnym z nich. Mit grecki o Alkestis i Admecie też nie był mi znany.
Znalazłam się na całkiem innej planecie.
I właśnie takie teletransportacje uwielbiam, ponieważ uświadamiają mi piękność sztuki i moc, z jaką wywołuje emocje.
Miłym zaskoczeniem była nie tak całkowicie klasyczna grafika i inscenizacja. Jak się pózniej dowiedziałam pan Py jest właśnie znany z takiego niestandartowego traktowania dzieł, jest to jego wizytowka. Oprawa graficzna była dwu kolorowa, czarno-biała, atmosfera śmierci (praktycznie główny temat opery) bardzo temu sprzyja.
Gesty stały się rownież oszczędne, nie było zbędnych ozdobień. Najkrótsza droga do celu , jest czasem najlepsza. Uczucia dominujące w tej sztuce, trafiają prosto w serce, miłość, poświęcenie, cierpienie i radość.
Jednak, opera ta pozostałaby taka jak wszelkie inne, gdyby nie bardzo oryginalna inscenizacja. Ponieważ tematem jest przemijanie, reżyser i dekorator postawili na rysunek kredą. Skonstruowali "Alceste" mając na myśli zanikanie, przemijalność rzeczy i żywotów, jak zdanie lub rysunek nakreślone na czarnej tablicy, które sieę wymazuje.
Gmach Opery zza autobusu.
Opera Garnier, dzieło architekta Charles Garnier z 1875 roku.
Klatka schodowa. Taka całkiem zwyczajna.
Hol. Ponoć większy od sceny z widownią.
Mozaika na posadzce.
Widownia przed rozpoczęciem. Zaraz będzie tu siedzieć 2200 osób.
Widok z mojej loży na loże na przeciwko.
Widok na sufit z freskiem Marca Chagalla i kryształowy żyrandol ważący 6 ton.
Scena i czarna tablica z powstającym na naszych oczach rysunkiem fasady gmachu Opery.
Po rozpoczęciu, panowie wymazali tablice, aby zrobić miejsce na nastepne rysunki. Szkoda tej krótkotrwałości.
Rysunek kończący drugi akt. Alkestis poświęciła swe życie za życie Admeta.
I jeszcze ostatnie spojrzenie na barokową fasadę. Tę samą, co na czarnej tablicy powyżej.

















Komentarze