SAMOOCENA
Dziesiejszy dzien uplynal na zonglowaniu pomiedzy naszymi obowiazkami i przyjemnosciami.
Po poludniu, kierujac sie w strone domu, wzielam synusia na rece, bo dreptanie malymi nozkami po chodnikach wielkiego miasta jest meczace.
Rozmawiamy sobie , twarz przy twarzy. Cieplej jakgdyby sie zrobilo.
Przez ulamek sekundy zawahalam sie nad wyborem epitetu dla Saszy na zakonczenia zdania.
"..., moje..." - zawislo w zimnym powietrzu.
"...sloneczko." - dokonczyl za mnie Sasza z naturalna pewnoscia siebie.
Po poludniu, kierujac sie w strone domu, wzielam synusia na rece, bo dreptanie malymi nozkami po chodnikach wielkiego miasta jest meczace.
Rozmawiamy sobie , twarz przy twarzy. Cieplej jakgdyby sie zrobilo.
Przez ulamek sekundy zawahalam sie nad wyborem epitetu dla Saszy na zakonczenia zdania.
"..., moje..." - zawislo w zimnym powietrzu.
"...sloneczko." - dokonczyl za mnie Sasza z naturalna pewnoscia siebie.


Komentarze
Nie pomyslalam o tym...