SAMOOCENA

Dziesiejszy dzien uplynal na zonglowaniu pomiedzy naszymi obowiazkami i przyjemnosciami.
Po poludniu, kierujac sie w strone domu, wzielam synusia na rece, bo dreptanie malymi nozkami po chodnikach wielkiego miasta jest meczace.
Rozmawiamy sobie , twarz przy twarzy. Cieplej jakgdyby sie zrobilo.
Przez ulamek sekundy zawahalam sie nad wyborem epitetu dla Saszy na zakonczenia zdania.
"..., moje..." - zawislo w zimnym powietrzu.
"...sloneczko." - dokonczyl za mnie Sasza z naturalna pewnoscia siebie.

Komentarze

basiab pisze…
Myślę Magda, że takie przekonanie dziecka o bezwarunkowej miłości rodzica jest sukcesem wychowawczym i stwarza dziecku poczucie bezpieczeństwa, więc bądź bardziej dumna z tego, że Sasza tak dokończył Twoje zdanie a nie miej wyrzutów sumienia, że się przy nim rozpłakałaś następnego dnia.
Magda pisze…
Dziekuje Ci, Basiu za taki punkt widzenia.
Nie pomyslalam o tym...

Popularne posty