PORAZKI
Moje nerwy mnie dzis opuscily, calkiem.
Zwlaszcza, ze moim przeciwnikiem jest od jakiegos czasu Sasza.
Znowu przechodzi faze przeciwstawiania sie wszystkiemu i wszystkim. Co jest bardzo meczace dla otoczenia.
Z bezsilnosci wobec takiej sytuacji, w ramach terapii, pozwolilam sobie sie rozplakac.
Chyba go tymi lzami zaskoczylam, bo wygladal na zdezorientowanego.
Nie wiem, czy to pedagogiczne i kostruktywne dla malucha , widziec swego rodzica zaryczanego i zasmarkanego? Chyba raczej nie, bo to dowod slabosci. Pewnie sobie tylko zaszkodzilam.
- Nie placz, mama. Duze ludzie nie placza - tak mnie pocieszal
Zwlaszcza, ze moim przeciwnikiem jest od jakiegos czasu Sasza.
Znowu przechodzi faze przeciwstawiania sie wszystkiemu i wszystkim. Co jest bardzo meczace dla otoczenia.
Z bezsilnosci wobec takiej sytuacji, w ramach terapii, pozwolilam sobie sie rozplakac.
Chyba go tymi lzami zaskoczylam, bo wygladal na zdezorientowanego.
Nie wiem, czy to pedagogiczne i kostruktywne dla malucha , widziec swego rodzica zaryczanego i zasmarkanego? Chyba raczej nie, bo to dowod slabosci. Pewnie sobie tylko zaszkodzilam.
- Nie placz, mama. Duze ludzie nie placza - tak mnie pocieszal


Komentarze
I już jest nam ze sobą dobrze.
A ja bede nad soba pracowac, zeby byc pewna swych racji.
"Nie wiem, czy to pedagogiczne i kostruktywne dla malucha , widziec swego rodzica zaryczanego i zasmarkanego? Chyba raczej nie, bo to dowod slabosci. Pewnie sobie tylko zaszkodzilam."
Mnie się zdawało, że płacz, śmiech, grymas bólu są okazywaniem uczuć. Ciekawe czy pedagogiczne jest ich nieokazywanie?
Przepraszam, że się wtrąciłem w rozmowę
Piotrek :)
Wydawalo mi sie, ze rodzic ma byc , jak skala, na ktorej mozna sie oprzec w razie slabosci; I dlatego lzy i placz, nie kojarzya sie z tym pojeciem.
Widze teraz, ze mozna miec swoje slabe punkty.
Piotrku - meski punt widzenia, tez sie przyda ;-)