PORAZKI

Moje nerwy mnie dzis opuscily, calkiem.
Zwlaszcza, ze moim przeciwnikiem jest od jakiegos czasu Sasza.
Znowu przechodzi faze przeciwstawiania sie wszystkiemu i wszystkim. Co jest bardzo meczace dla otoczenia.
Z bezsilnosci wobec takiej sytuacji, w ramach terapii, pozwolilam sobie sie rozplakac.
Chyba go tymi lzami zaskoczylam, bo wygladal na zdezorientowanego.
Nie wiem, czy to pedagogiczne i kostruktywne dla malucha , widziec swego rodzica zaryczanego i zasmarkanego? Chyba raczej nie, bo to dowod slabosci. Pewnie sobie tylko zaszkodzilam.

- Nie placz, mama. Duze ludzie nie placza - tak mnie pocieszal

Komentarze

basiab pisze…
Magda, ja wczoraj miałam ciężkie popołudnie przez Stasia. Tylko tym płaczącym, zasmarkanym człowiekiem był on, nie ja :-(((. Mam więc wyrzuty sumienia, choć racja bezwzględnie była po mojej stronie. Pokazałam mu Twojego pająka :-))).
I już jest nam ze sobą dobrze.
Magda pisze…
Zawsze mowilam, ze pajaki sa dobre na zmartwienia ;-) Fajnie, ze mu sie podoba!
A ja bede nad soba pracowac, zeby byc pewna swych racji.
Anonimowy pisze…
Zastanawia mnie zdanie, które powiedziałaś:

"Nie wiem, czy to pedagogiczne i kostruktywne dla malucha , widziec swego rodzica zaryczanego i zasmarkanego? Chyba raczej nie, bo to dowod slabosci. Pewnie sobie tylko zaszkodzilam."

Mnie się zdawało, że płacz, śmiech, grymas bólu są okazywaniem uczuć. Ciekawe czy pedagogiczne jest ich nieokazywanie?

Przepraszam, że się wtrąciłem w rozmowę

Piotrek :)
Magda pisze…
Fajnie,ze dostalam wsparcie od Was wszystkich.
Wydawalo mi sie, ze rodzic ma byc , jak skala, na ktorej mozna sie oprzec w razie slabosci; I dlatego lzy i placz, nie kojarzya sie z tym pojeciem.
Widze teraz, ze mozna miec swoje slabe punkty.
Piotrku - meski punt widzenia, tez sie przyda ;-)
rapityn pisze…
ha - i konto sobie tutaj założyłem :)
Magda pisze…
jestesmy bloggerowymi sasiadami ;-)

Popularne posty