JESIEN WSZEDZIE

Jakies jesienne nastroje mnie dopadly, tak calkiem znienacka, po euforii przedluzonego kontraktu.
Wczorajszy wyjazd na budowe, zamiast wprowadzic mnie w dobru nastroj, podzialal przygnebiajaco.
Odkrywam nowy sposob prowadzenia budowy, z krzesla w sali zebran. Wcale mi sie to nie podoba.
Brakuje konkretnego kontaktu z ludzmi, z robotnikami, brakuje rozwiazywania problemow na skrawku papieru w kaloszach i pod przeciekajacym stropem. Brakuje mi tego, no.
Za to oczywiscie budynek jest lepszej jakosci, wieksze przedsiewziecie, inna skala niz to co do tej pory znalam.
Moze to jest sedno problemu : za duza skala?
Sam glowny hol ma 90 m dlugosci!













A dzis rano przed, idac do pracy, juz z daleka slyszalam charakterystyczna muzyke dobiegajaca z jakiejs kolejnej uliczki. Im bardziej zblizalam sie do biura, tym muzyka stawala sie glosniejsza.
I nagle zza rogu wylonil sie autor tych melodii i jego wspolniczka :














Pan kataryniarz, pani kataryniarka, i KATARYNKA.
W Paryzu, w tejze dzielnicy, spotyka sie takich ulicznych szlifierzy. Przechadzaja sie pod oknami, oglaszajac wszem i wobec swa obecnosc, starodawnymi, zaskrzypialymi dzwiekami plynacymi z katarynki.
Mieszkancy schodza ze swymi tepymi narzedziami, pan kreci korbka, muzyczka mile plynie, ostrza sie tepe ostrza, wszyscy sa zadowoleni.

W pracy, mam przykre wrazenie, ze kazdy ciagnie kolderke wladzy w swoja strone,
ze zadza slawy opetala ludzi wkolo mnie.
Do tej pory nie zwrocilam uwagi, ale szerzy sie tendencja mowienia "JA", choc praca wykonana grupowym wysilkiem.

Tylko nasz "biurowy" kot zachowuje swoj stoicki spokoj i wyleguje sie na stolach.












I jeszcze na koniec dnia, moja wlasna rodzona Mama, dobija mnie wzbudzajac niesluszne wyrzuty sumienia.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Gdy kochasz to wątpisz, gdy myślisz to wątpisz.
Chwile zwątpienie są nam potrzebne jak chwile radości.
Co do osób w pracy - chyba takie zachowania są wszędzie.
Ja czasem zostaję bez kołderki.

Ale praca i tak jest fajowa:)))
Mamy zwykle chca nam pomoc. I maja dobre checi.

Pojade w grudniu do Mayonne.
A myslalam, ze to bedzie Paryz:(((((
pozdrawiam Ciebie, na smutki dobry jest filmik z dnia wczorajszego
Magda pisze…
Blizniaczko moja, zawsze potrafisz znalezc wlasciwe slowa i wlasciwy ton.
Dziekuje Ci.
Mayonne, Mayonne, a na dlugo? Moze to ja raz do Ciebie dojade?

Popularne posty