MOJE SLABE STRONY-CIERPLIWOSC
Jeszcze jedna i pozadna porazka wychowawcza , z serii tych co wymagaja "anielskiej" cierpliwosci.
Dzis rano, wychodzac z mieszkania, aby odprowadzic Saszke do przedszkola, powodowana pospiechem, nie myslac i nie mierzac konsekwencji mojego uczynku, zapalilam na korytarzu swiatlo.
Zazwyczaj jest to przywilej Saszy. Zapalanie swiatla i przyciskanie guziczka od windy.
Moim lekkodusznym gestem, zniweczylam jego rytual, zepsulam caly dzien. Wprawilam go w nieopisana rozpacz.
Zamiast sie opanowac, i poczekac spokojnie, az swiatlo zgasnie i na nowo bedzie mogle je wlasnorecznie zapalic, zaprowadzilam go, calego we lzach do klasy, gdzie wyrwano mi go z rak, aby moc zaczac szkolny dzien.
Na schodach dobiegaly mnie zza zamknietych drzwi, jego zalosne krzyki.
Czy kiedykolwiek naucze sie, ze lepiej poswiecic "2" minutki swojego "nieocenionego" czasu, aby dziecko bylo szczesliwe i mialo poczucie, ze jest traktowane z calym naleznym mu sie szacunkiem i zrozumieniem?
Dzis rano, wychodzac z mieszkania, aby odprowadzic Saszke do przedszkola, powodowana pospiechem, nie myslac i nie mierzac konsekwencji mojego uczynku, zapalilam na korytarzu swiatlo.
Zazwyczaj jest to przywilej Saszy. Zapalanie swiatla i przyciskanie guziczka od windy.
Moim lekkodusznym gestem, zniweczylam jego rytual, zepsulam caly dzien. Wprawilam go w nieopisana rozpacz.
Zamiast sie opanowac, i poczekac spokojnie, az swiatlo zgasnie i na nowo bedzie mogle je wlasnorecznie zapalic, zaprowadzilam go, calego we lzach do klasy, gdzie wyrwano mi go z rak, aby moc zaczac szkolny dzien.
Na schodach dobiegaly mnie zza zamknietych drzwi, jego zalosne krzyki.
Czy kiedykolwiek naucze sie, ze lepiej poswiecic "2" minutki swojego "nieocenionego" czasu, aby dziecko bylo szczesliwe i mialo poczucie, ze jest traktowane z calym naleznym mu sie szacunkiem i zrozumieniem?


Komentarze