LENIWY KONIEC LIPCA
Dziecię przebywa u Dziadków. Wakacje polegają tam na jedzeniu rosołku gotowanego przez Babcię, graniu w piłkę i na DS z sąsiadami, oglądaniu telewizji i nudzenie się. Po trochę każdego i Sasza ma raj.
A my, korzystamy, rozkoszujemy się tym całym wolnym czasem, który nagle mamy do dyspozycji - pracujemy.
Zostało tak mało czasu do urlopu, a jeszcze tyle do zrobienia.
Dziś zakończyliśmy dzień kolacją w pobliskiej restauracji.
Wracając, podniosłam głowę, żeby popatrzeć z dołu na nasze czwarte piętro i ze zgrodzą zauważyłam, otwarte okno od salonu.
W salonie mamy dwa okna, wychodząc rano zostawiamy uchylone, zablokowane jedynie klamką.
Teraz właśnie jedno z nich było szeroko otwarte.
Oczywiście oboje pomyśleliśmy od razu o kocie. Nerwowo obrzuciłam wzrokiem chodnik, ale nie było nigdzie jego białego ciałka.
Wdrapujac się po schodach, nie douszczalam do siebie myśli, że otwierając drzwi już nie zobaczę witającego mnie i mruczącego kociaka.
A jednak, nie było go. W otwartych drzwiach do mieszkania , nie było kota. W mieszkaniu tez go nie było. Nie przyszedł na zawołanie.
I nagle słyszę "Jest kot. Tu jest!"
Był za oknem, za tym jednym, które było zamknięte, siedział na doniczce, czekał , aż ktoś mu przyjdzie na ratunek.
Trzęsący się, wystarszony, z zapłakanymi oczyma, Ale był.
Chyba był zadowolony, że wróciliśmy, bo bardzo długo mruczał, a teraz przyszedł położyć się przy nas. Może już nie będzie go ciągnęło wychodzenie za okno i spacery po gzymsie szerokim na 10 cm , cztery pietra nad ziemią...




Komentarze
Cale szczescie wiec ze tak to sie skonczylo u Was i kociak cierpliwie czekal, no niestety koty to istoty ciekawskie i jak moga to i tak sprobuja wyjsc po raz kolejny. Moja wychodzi na parapet w kuchni i iw innym pokoju obok kuchni, ale balkonu nie otworzymy, bo wlasnie przez niego latwo sie przedostac na gzyms... A co zrobiliscie z kotem podczas wyjazdu?