TO, CO POJAWIA SIE SPONTANICZNIE CZYLI SWAYAMBHU

W tym sezonie , na przelomie kwietnia i maja, odbywal sie w Teatrze Miejskim, specjalny cykl przedstawien poswiecony Indiom.

W ramach tego cyklu, przez trzy majowe wieczory publicznosc miala okazje zobaczyc taniec Kuchipudi, w wykonaniu tancerki Shantali Shivalingappa.

Nie wiedzac nic o Kuchipudi, szperam po necie, i dowiaduje sie , ze jest to rodzaj indyjskiego krakowiaka. Jednak porownanie zatrzymuje sie na tym, chyba jedynym wspolnym punkcie, gdyz Kuchipudi jest tancem sakralnym, tanczonym w swiatyniach, przez grupy tancerzy. Dawniej, byl wylacznie dostepny dla Braminow, ktorzy odgrywali rowniez role kobiece. Dzis Kuchipudi moze byc tanczony przez kobiety, a nawet indywidualnie.

Kuchipudi zaczyna sie od modlitwy i tradycyjnego zlozenia ofiar. Jego technika opiera sie na posagowych pozach , na sztuce pantonimy oraz plynnosci gestu interpretow.

Tancerzom towarzyszy obecna na scenie orkiestra, ktora wykonuje klasyczna muzyke indyjska, muzyke karnatacka. Dyrygent orkiestry jest takze narratorem. To on snuje swa opowiesc, a tancerz ja ilustruje.

Wiedzac juz co nieco o Kuchpudi i wracajac do Shantali, moge teraz pod innym katem zrozumiec jej prace.

Shantala Shivalingappa, urodzila sie w Madrasie, wychowywala w Paryzu. Jeszcze we wczesnym dziecinstwie zaczela nauke klasycznego tanca indyjskiego, a juz jako nastolatka dostapila przywileju pracy z Mauricem Béjart, Peterem Brook, Ushio Amagatsu i... , i..., i Pina Bausch.

Nic wiec dziwnego, ze w swej choreografii chce laczyc tradycje i nowoczesnosc, swa podwojna kulture, wschodnia i zachodnia. Jej solowy recital , ktory przedstawiala w tym sezonie, jest splotem roznorakich wplywow, z ktorymi miala okazje sie spotkac. Shantala precyzyjnie pokazuje nam sztuke swojego tanca oparta w tym programie na kontrastach. Jest szybka i jednoczesnie zawieszona. Jest przyziemna i jednoczesnie eteryczna. Symetryczna i asymetryczna.

Jednak dla oka laika, ktorym nadal jestem i juz na wieki pozostane, to, co przebija najbardziej z jej wystepu, to tradycja. Kazdy szczegol niezwlocznie kieruje mysli na ten trop. Nie mozna zignorowac jej pieknych indyjskich strojow i makijazu, jej tradycyjnych ruchow i mimiki. Tlo muzyczne, interpretacja muzykow , spiew, dialog nawiazujacy sie pomiedzy tancerka i muzyka, przywoluja przez caly czas na mysl , ten obraz Indii, ktory wszyscy mamy gdzies schowany w zanadrzu naszej podswiadomosci.

Punktem kulminacyjnym przedstawienia , byl taniec na tacy. Tancerka obydwoma bosymi stopami, opartymi o brzegi plaskiej, miedzianej tacy, wykonuje na scenie ekwilibrystyczny taniec . Jest piekna, caly czas usmiechnieta. Bije z niej czar i elegancja.

Wychodzac z teatru, czar pozostaje, magia nadal roztacza swe kregi, Shantali udala sie podroz w czasie, przeniosla nas do innego, do swojego swiata - swiata, w ktorym taniec uszczesliwia.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Dziękuję za przybliżenie kolejnych tajników tańca. Uszczęśliwiona opisem pragnę złożyć Tobie Piękna Magdaleno, tradycyjne życzenia Wszystkiego Najlepszego z okazji imienin! Wszak dzisiaj jest 27/05/10:)
Uściski, Jo.
Magda pisze…
Ooo... dziekuje mocno! Ciesze sie, ze Cie uszczesliwilam :-) Jeszcze jeden post jest w przygotowaniu, a nastepny to zdjecia z NatureCapitale. Mam nadzieje, ze tez Cie uraduja. Buzka!

Popularne posty