MAJOWKA W ORLEANIE
Betonowym (! subtelne nawiazanie do poprzedniego posta !) punktem programu jest pielgrzymka do Orleanu.
Ale nie po to aby cieszyc oczy gotycka katedra,

ani nawet po to, aby uczestniczyc w pochodach pierwszomajowych przed pomnikiem patronki miasta, Joanny d'Arc.
Naszym celem w Orleanie sa odwiedziny ogrodu w centrum miasta, ogrodu stworzonego na dachu multikina, i z ktorego rozciaga sie szeroki widok na Loare.
I jak co roku podziwiamy tam glicynie, ktore tworza tajemnicze i malownicze sklepienie, opierajac sie na metalowo-drewnianych bramkach.
Tym razem , w przyplywie nieograniczonej pasji do glicynii, udalismy sie do Orleanu dwa razy z tygodniowym odstepem. I wlasnie w przeciagu tych siedmiu dni, natura dokonczyla swego dziela. Flora wybuchla i ukazala sie w calej okazalosci.

Glicyniowe sklepienie tydzien temu.

Glicyniowe sklepienie po wybuchu.

Glicyniowe pnacze tydzien temu.
To samo pnacze po wybuchu.
Metalowo-drewniane bramki, sluzace jako podpory pod pnacza glicynii.
Glicyniowy deszcz.
A tak wyglada z bliska, ta czarodziejska roslina.


Komentarze
Jo.M
Iwonku - masz racje, na dodatek zapach, ach ten zapach....