POSWIATECZNE REFLEKSJE
Rozkoszuje sie moim swiatecznym urolpem.
O pracy calkowicie zapomnialam.
Prowadze calkiem sympatyczny tryb zycia. Bez patrzenia na zegarek. Bez pospiechu.
Czas wylacznie dla Saszy i dla mnie.
Swieta minely. I tak, jak za kazdym razem stwierdzam, ze stanowczo za szybko.
W mojej rodzinie byl zwyczaj, ze po Wigilii, ktorys z wujkow wymykal sie dyskretnie od stolu i przebieral sie za Gwiazdora. Dzwonil do drzwi. Grubym glosem pytal : "Czy sa tu grzeczne dzieci?" Wszystkie obecne dzieci grzeczne i niegrzeczne biegly na drzacych ze strachu nogach, aby go wprowadzic do domu, usadzic i otrzymac prezenty. Zanim moglismy sie stac szczesliwymi wlascicielami prezentow, nalezalo odpowiedziec na pytania Gwiazdora typu : "A czy byles grzeczny? Czy sluchales rodzicow?"
Z wypiekami na twarzy, po przebytym egzaminie kazdy delikwent ladowal na kanapie, kurczowo sciskajac szeleszczacy woreczek. W srodku, tradycyjnie, znajdowal sie niezwykly rarytas - biorac pod uwage panujacy powszechnie klimat i stan ekonomiczny kraju - pomarancza!
Z prezentow, ktore utknely mi w pamieci , z rozrzewnieniem wspominam PIORNIK CHINSKI. Pachnacy cukierkowo. I gumki do mazania. O takim tez zapachu.
Te czasy minely.
Tymczasem probujac podtrzymywac rodzinna tradycje, moj Tato konsekwentnie przebiera sie za Gwiazdora.
Juz nie dla wlasnych dzieci, bo dawno przestaly wierzyc w tego jegomoscia, ale dla wnuka.
Niestety wnuk, o ktorym tutaj mowa, to wlasnie moj syn.
Tego roku, nie dal sie nabrac.
Na widok Gwiazdorka zaczal krzyczec :
- To moj Dziadzio!
Sytuacja zrobila sie krytyczna, bo byl calkowicie przekonany o swojej racji.
Kiedy juz po rozdaniu prezentow i odprowadzeniu Gwiazdorka za drzwi, wypytywalismy sie, jak poznal, ze to Dziadzio, dowiedzielismy sie, ze
- Dziadzio ma takie same rece.
Poznal po rekach swojego Dziadka.
Wspaniale, ze taki maly szkrab wie, jak te rece wygladaja. Zaskakuje mnie jego zmysl obserwcji.
Nastepny przyklad mialam dzis, kiedy na ulicy zatrzymalismy sie przy zaparkowanym motorze takiej samej marki, jak zabawka, ktora Sasza uwielbia. Obszedl go dookola i wymienil roznice pomiedzy prawdziwym motorem a swoja zabawka. Nie zdawalam sobie sprawa do jakiego stopnia bawiac sie , jednoczesnie obserwuje swoje zabawki. Wie jaki jest ksztalt migaczy,swiatel , lusterek. Ta mala osobka, caly czas mnie zaskakuje.
Albo rozsmiesza do lez.
W sklepie przymierza legginsy. Bardzo mu zalezy na tych legginsach, poniewaz najlepszy kolega je ma, wiec i on musi je miec.
Pyta sie mnie :
- Podobam Ci sie? - prezentujac swoje konczynki obciagniete w czarny material.
- Bardzo!
- Dziekuje mama.
Wskazuje na czekajacego na przystanku autobusowym pana, ktory ma na nogach jaskrawo pomaranczowe buty :
- Sasza zobacz, jakie ten pan ma smieszne buty.
- W zyciu sa takie pomaranczowe buty - filozofuje moj czterolatek. Oj, przepraszam. Cztero latek i 5 miesiecy. Bardzo wazne.
Prawdziwa BONANZA! Karuzele sa udostepnione za darmo przez caly okres swiateczno-noworoczny. Chodzimy tam codziennie.
A po emocjach : pierwsza w zyciu WATA CUKROWA - potocznie zwana przez tybylcow "Barbe à papa" czyli "Broda taty".
O pracy calkowicie zapomnialam.
Prowadze calkiem sympatyczny tryb zycia. Bez patrzenia na zegarek. Bez pospiechu.
Czas wylacznie dla Saszy i dla mnie.
Swieta minely. I tak, jak za kazdym razem stwierdzam, ze stanowczo za szybko.
W mojej rodzinie byl zwyczaj, ze po Wigilii, ktorys z wujkow wymykal sie dyskretnie od stolu i przebieral sie za Gwiazdora. Dzwonil do drzwi. Grubym glosem pytal : "Czy sa tu grzeczne dzieci?" Wszystkie obecne dzieci grzeczne i niegrzeczne biegly na drzacych ze strachu nogach, aby go wprowadzic do domu, usadzic i otrzymac prezenty. Zanim moglismy sie stac szczesliwymi wlascicielami prezentow, nalezalo odpowiedziec na pytania Gwiazdora typu : "A czy byles grzeczny? Czy sluchales rodzicow?"
Z wypiekami na twarzy, po przebytym egzaminie kazdy delikwent ladowal na kanapie, kurczowo sciskajac szeleszczacy woreczek. W srodku, tradycyjnie, znajdowal sie niezwykly rarytas - biorac pod uwage panujacy powszechnie klimat i stan ekonomiczny kraju - pomarancza!
Z prezentow, ktore utknely mi w pamieci , z rozrzewnieniem wspominam PIORNIK CHINSKI. Pachnacy cukierkowo. I gumki do mazania. O takim tez zapachu.
Te czasy minely.
Tymczasem probujac podtrzymywac rodzinna tradycje, moj Tato konsekwentnie przebiera sie za Gwiazdora.
Juz nie dla wlasnych dzieci, bo dawno przestaly wierzyc w tego jegomoscia, ale dla wnuka.
Niestety wnuk, o ktorym tutaj mowa, to wlasnie moj syn.
Tego roku, nie dal sie nabrac.
Na widok Gwiazdorka zaczal krzyczec :
- To moj Dziadzio!
Sytuacja zrobila sie krytyczna, bo byl calkowicie przekonany o swojej racji.
Kiedy juz po rozdaniu prezentow i odprowadzeniu Gwiazdorka za drzwi, wypytywalismy sie, jak poznal, ze to Dziadzio, dowiedzielismy sie, ze
- Dziadzio ma takie same rece.
Poznal po rekach swojego Dziadka.
Wspaniale, ze taki maly szkrab wie, jak te rece wygladaja. Zaskakuje mnie jego zmysl obserwcji.
Nastepny przyklad mialam dzis, kiedy na ulicy zatrzymalismy sie przy zaparkowanym motorze takiej samej marki, jak zabawka, ktora Sasza uwielbia. Obszedl go dookola i wymienil roznice pomiedzy prawdziwym motorem a swoja zabawka. Nie zdawalam sobie sprawa do jakiego stopnia bawiac sie , jednoczesnie obserwuje swoje zabawki. Wie jaki jest ksztalt migaczy,swiatel , lusterek. Ta mala osobka, caly czas mnie zaskakuje.
Albo rozsmiesza do lez.
W sklepie przymierza legginsy. Bardzo mu zalezy na tych legginsach, poniewaz najlepszy kolega je ma, wiec i on musi je miec.
Pyta sie mnie :
- Podobam Ci sie? - prezentujac swoje konczynki obciagniete w czarny material.
- Bardzo!
- Dziekuje mama.
Wskazuje na czekajacego na przystanku autobusowym pana, ktory ma na nogach jaskrawo pomaranczowe buty :
- Sasza zobacz, jakie ten pan ma smieszne buty.
- W zyciu sa takie pomaranczowe buty - filozofuje moj czterolatek. Oj, przepraszam. Cztero latek i 5 miesiecy. Bardzo wazne.
Prawdziwa BONANZA! Karuzele sa udostepnione za darmo przez caly okres swiateczno-noworoczny. Chodzimy tam codziennie.A po emocjach : pierwsza w zyciu WATA CUKROWA - potocznie zwana przez tybylcow "Barbe à papa" czyli "Broda taty".


Komentarze