NORMALNOSC, POJECIE WZGLEDNE

Wczesniejszy wpis, byl przepojony jakas przedwiosenna, prekusorska, nieuzasadniona radoscia.
Dzis, jest inaczej.
Dzis, zdaje sobie sprawe, ze stoje przed progiem najciezszego ( jak do tej pory) momentu w moim zyciu zawodowym.
Czeka mnie trzy-miesieczny maraton odbierania budowy, co wiazac sie bedzie z cotygodniowymi wyjazdami, trzy, cztery razy w tygodniu i kontrolowaniem kazdego pomieszczenia, tego kolosa o powierzchni 53000 m².

Ostatnie chwile wolnosci i wzglednego luzu, jeszcze przede mna. W programie, w ramach naladowania baterii, wyjazd do Szkocji.

A z najswiezszych wydarzen, juz zaliczonych, to defilada karnawalowa w przedszkolu Saszy.
Kazda klasa byla przebrana w kostiumy, wykonane wlasnorecznie przez dzieci i ich opiekunki.
Przebrania byly tematyczne. Dzieci z klasy Saszy, byly przebrane za czarodziejow.
Kostium skladal sie z :
1. Dlugiej i bogato zdobionej szaty, zrobionej z papierowych workow na chleb,
2. Wysokiego szpiczastego kapelusza,
3. Maski przedstawiajacej sowe, zrobionej z chinskiego wachlarza.

Defilada zaczela sie od wymarszu dzieci ze szkoly. Obstawa policyjna zapewniona - dzieki niej pochod mogl maszerowac srodkiem ulicy.

Pochod, zwarty i posluszny na poczatku, rozciagal sie w miare oddalania sie od przedszkola i robil sie coraz bardziej chaotyczny.
Czrodziej Sasza, we wlasnej, czrodziejskiej osobie.
Po pochodzie wszystkie dzieci wrocily do swych klas, gdzie na rodzicow czekalo krotkie przedstawienie ich reperutaru lirycznego : zaspiewali nam dwie piosenki i wyrecytowali wierszyk.
Niesamowite.
W ciagu tych kilku miesiecy, od wrzesnia do kwietnia, z calkowicie przypadkowego zbiorowiska samych indywidualnosci, udalo sie stworzyc grupe, ktora wspolnie dziala i reaguje w okreslonym celu.
Naocznie przekonalam sie, ze Sasza ma tam swoje miejsce.

Komentarze

Popularne posty