PORANNE SCENKI
Jakoś tak w środku nocy, słyszę mgliście przez sen :
- Mama, burczy mi w brzuchu.
Po 2 sekundach przypomniałam sobie, ze mam syna, i ze to jego głos dobiega z sąsiedniego pokoju.
Postanawiam, ze nie słysze.
Po 2 minutach, słyszę glośne i wyraźne :
- Mama, burczy mi w brzuchu.
Postanawiam, że zaproponuje Saszy przyjscie do naszego łóżka. Jeszcze się łudzę, że zapomnie, i że zyskamy trochę snu.
Sasza głośno tupiąc, dla podkreślenia swojego głodu i zdeterminowania, przychodzi do naszej sypialni, pakuje się do łóżka i zarządza, prezentując mi swój brzuszek :
- Posłysz.
Postanawiam, ze posłyszę. O kurcze, faktycznie burczy.
Dziecko, najwyraźniej zagłodzone :
- Idziemy robić kakałko.
Nie ma rady, postanawiam, że wstajemy i idziemy robić kakałko.
W kuchni okazuje się, że jest już 07.10, czyli nie środek nocy, ale najwyższy czas na działanie.
Dobrze, że można liczyć na naturalny zegar żołądkowy.
- Mama, burczy mi w brzuchu.
Po 2 sekundach przypomniałam sobie, ze mam syna, i ze to jego głos dobiega z sąsiedniego pokoju.
Postanawiam, ze nie słysze.
Po 2 minutach, słyszę glośne i wyraźne :
- Mama, burczy mi w brzuchu.
Postanawiam, że zaproponuje Saszy przyjscie do naszego łóżka. Jeszcze się łudzę, że zapomnie, i że zyskamy trochę snu.
Sasza głośno tupiąc, dla podkreślenia swojego głodu i zdeterminowania, przychodzi do naszej sypialni, pakuje się do łóżka i zarządza, prezentując mi swój brzuszek :
- Posłysz.
Postanawiam, ze posłyszę. O kurcze, faktycznie burczy.
Dziecko, najwyraźniej zagłodzone :
- Idziemy robić kakałko.
Nie ma rady, postanawiam, że wstajemy i idziemy robić kakałko.
W kuchni okazuje się, że jest już 07.10, czyli nie środek nocy, ale najwyższy czas na działanie.
Dobrze, że można liczyć na naturalny zegar żołądkowy.


Komentarze
U nas nie od razu tak bylo latwo z tym "kakao". Dopiero od niedawna tak chetnie je pije - to dla pocieszenia Mikan.