BALET OPERY LYONSKIEJ

Sa chwile, kiedy jest trudno zabrac sie do pisania.
Sa chwile, kiedy trudno znalezc czas na pisanie.
Sa chwile, kiedy brakuje tematow.
I sa takze takie dlugie chwile, kiedy wszystko wydaje sie zbedne.
Ale o tym innym razem.

A teraz na temat niesamowitego przedstawienia trupy baletowej Lyonskiej Opery pod kierownictwem Rachida Ouramdana.
Dla mnie, nie “zawodowego” widza, czysta przyjemnosc.
Pierwsza czesc niezwykle mi bliska – Superstars.
Choreograf od dawna interesuje sie i eksploruje nowoczense media.
W tej kreacji uznal za ineteresujace utrwalenie wspomnien tancerzy “emigrantow” z roznych stron swiata. Mlodzi ludzie z Poludniowej Afryki, z Ukrainy , Z Kuby , z Polski , snuja swe opowiesci. Echa wydarzen politycznych, skrawki zycia. “Nie ma wolnosci , bez Solidarnosci”…Dziwnie jest slyszec ten slogan, w takim kontekscie.
Na ekranch ustawionych na nieskazitelnie bialej scenie, skrawki ich cial, urywki wspomnien.
W tej scenerii i przy akompaniamencie gitarzysty obecnego na scenie, dyskretnie ewouluja tancerze, kazdy pojedynczo ilustruje plynacy monolog, w skupieniu i z powaga, kazdy stal sie Gwiazda, poprzez samo wsluchanie sie w ich rzeczywistosc.
Po antrakcie, nastapila radykalna zmiana i niespodzianka.
Odkrylam Enemy in the figure, autorstwa Williama Forsytha.
Ci sami tancerze, zmiana kolorystyki : bialo-czarne stroje i scena przedzielona scianka o falowej formie, jako oswietlenie – jedyny reflektor, ktory manipuluja sami tancerze, tworzac dodatkowo gre cieni, i liny, podkreslajace przekatne lub tworzace akcesoria do tanca, jako podklad muzyczny – niskie, gluche dzwieki o szybkim tempie.
I sam taniec : dynamiczny, rytmiczny, lekki, wartki, watki rozgrywajace sie jednoczesnie, solo lub w grupach, tancerze dali pokaz zatykajacy dech.

Niedosc, ze powietrza nie moglam zlapac z wrazenia, dodatkowo nie moglam uwierzyc moim wlasnym oczom!
Na scenie, jedna z glownych tancerek byla autentycznie w calkiem zaawansowanej ciazy.
Co mozna dojrzec, na zrobionym osobiscie zdjeciu!

Komentarze

Anonimowy pisze…
czy bylo ciekawie?
bo najdrozsza Magadrynko zabraklo komentarza:((.
pozdro z szarego Krakowa
Magda pisze…
komentarz w przygotowaniu... brakuje mi czasu.... z winy pracy, oczywiscie.
Ale zrobilas mi ogromna przyjemnosc i cieplo w sercu, ze jestes i czytasz.
Dziekuje!!!
Anonimowy pisze…
Jestem caly czas:))).
Czytam codziennie.
Jest taki tytul "tak daleko i tak blisko zarazem" - to prawda!

Popularne posty