GUSTY I POWROTY
Codzienne, kiedy wracam po pracy do domu, Sasza, jak opetany biegnie, aby otworzyc mi drzwi.
Slysze z glebi mieszkania tupot nog i :
-To ja! To ja! - wiec czekam , nie otwieram samodzielnie drzwi, aby mu nie zepsuc zabawy.
I zaraz po wpuszczeniu mnie do srodka, prosi, abym nie zdejmowala kozakow, bo on tak woli.
Mimo tego, ze marze o ich zdjeciu, nie moge protestowac, zwlaszcza jak slysze :
- Jaka jestes ladna w kozakach!
Slysze z glebi mieszkania tupot nog i :
-To ja! To ja! - wiec czekam , nie otwieram samodzielnie drzwi, aby mu nie zepsuc zabawy.
I zaraz po wpuszczeniu mnie do srodka, prosi, abym nie zdejmowala kozakow, bo on tak woli.
Mimo tego, ze marze o ich zdjeciu, nie moge protestowac, zwlaszcza jak slysze :
- Jaka jestes ladna w kozakach!


Komentarze
Na razie bawi mnie ta pasja. Jego rowniez.
Pozyjemy, zobaczymy.