O SASZY

Uswiadomilam sobie, ze w zasadzie dawno nie pisalam o rozwoju mojego synka.
Czyzbym zdazyla przywyknac do jego nadzwyczajnej obecnosci?
Raczej wprost przciwnie, jest tyle w nim niespodzianek, ze powinnam zapisywac na bierzaco jego zachowania, slowa, toki myslenia, gdyz z moja szwankujaca pamiecia, nie zajade daleko.

Jest kochanym dzieckim, oczywiscie wylaczajac chwile zmeczenia i choroby.
A nawet wtedy, umie stanac w obronie Babci, i zbesztac mnie z wymowka :
Mama, nie krzycz na Babcie.

Doskonale orientuje sie w swych dwoch rodzinnych jezykach. Potrafi przejsc z jednego na drugi bez potkniecia. Potrafi przetlumaczyc.
Zaczyna nawet opanowywac rodzaje, o sobie mowi juz teraz w rodzaju meskim. I mowiac o innych, tez uzywa rodzaju meskiego.
Zazwyczaj odnosi sie to do mnie :
Mama, bylas bardzo, bardzo niegrzeczny. Jestes chuligan.

Ze mna rozmawia po polsku. Kiedy , dla zrozumienia Taty, przechodze na francuski, Sasza mnie
upomina :
Mama, mow do mnie po polsku, bo nie rozumiem.

Mysle, ze w porownaniu z dziecmi polskimi w tym samym wieku, ma mniejszy zasob slow i budowa zdan nie ma jeszcze opanowanej. Troche mnie to martwi, jak zapewnic nauke jezyka polskiego dalej? Co dalej?
Miedzynarodowych szkol z jezykiem polskim jest jak na lekarstwo, a w samej stolicy , to ani jednej nie uswiadczysz.
Dojazdy do Polskiej Szkoly na razie nie wchodza w gre. Dezorganizacja matczyna jest temu powodem.

Sasza ma swietna pamiec. Potrafi nas zdumiec jakim szczegolem, ktory ewidentnie wskazuje na to , ze pamieta.
Jego wspomnienia siegaja do przedostatnich wakacji, wakacji we Wloszech i pomaranczowego samolotu, ktorym tam polecielismy.
Rozmawiajac nie tak dawno o rzece przeplywajacej pod mostem, przez ktory akurat przejezdzalismy, zapytalam sie, czy pamieta, jaka rzeka plynie przez Krakow.
I mi dziecko odpowiedzialo, ze Wisla.
No doslownie mialam lzy w gardle.

Zna liczby i litery.
Potrafi policzyc do 60 - wymyslilam wieczorna zabawe, podczas ktorej liczymy wspolnie do 60, co ma oznaczac 60 sekund, czyli 1 minutke, ktora mam z nim jeszcze zostac.
Poradzi sobie z przeczytaniem skomplikowanych liczb 2-cyfrowych.
A zaczelo sie od numeru 29 - bedzie to chyba nasza historyczna liczba, jest to numer autobusu , ktorym czesto jezdzimy, ktorego przystanek znajduje sie tuz kolo naszej bramy, i ktory po prostu jest "naszym" autobusem.

Zaskoczyl mnie, widzac na wieczku od masla zwiniety w rulonik skrawek masla, mowiac :
Mama zobacz, tak jest 6 (i odwracajac pudelko do gory nogami), a tak jest 9.

Z literami jest mniej oswojony, choc je wszystkie zna. Potrafi przeczytac swoje imie, potrafi napisac A. I L, ale na odwrot.

Lubi nadal sluchac piosenek, dodam polskich piosenek. Spiewa mniej. Moze dlatego , ze w przedszkolu i w szkole muzycznej ta aktywnosc jest bardziej rozwinieta?
Nie chce juz, abym ja mu spiewala. Troche zal mi tego okresu, gdy byl moim naiwnym fanem... W koncu zrozumial, ze mama tragicznie falszuje. To tez pewien rodzaj postepu.

Wszystko moge wybaczyc, nie bede sie o to dasac, zwlaszcza, jak wieczorem podnosi sie w lozeczku, zeby mnie objac mocno za szyje i powiedziec mi do ucha z usmiechem:
Ja tez cie kocham.


Komentarze

mikan pisze…
A propos języka polskiego to wydaje mi się, że przy odrobinie cierpliwości nauczysz go sama. Przecież nie musi znac przypadków i trybów, wystarczą podstawy ortografii i wyraźna ładna wymowa. Zawsze zazdrościłam dzieciom dwujęzycznym ;)
Ślicznie się Sacha rozwija, tylko pozazdrościć :) (a mój...wciąż w pieluchach ;D )
Magda pisze…
Dziekuje Ci, za takie mile poparcie. Ucze go tyle co moge, przede wszystkim rozmawiajac z nim w tym jezyku. Co dalej, to jeszcze mamy czas.
A pieluchy... w nowym roku na pewno sie ich pozbedziesz!

Popularne posty