Slub, odcinek 1.





Jak moglam zapomniec o prawie najwazniejszym wydazeniu tego roku?
I nie wspomniec ani jednym slowkiem o tym, ze moj jedyny braciszek Wojcieszek poslubil w zeszla sobote Justyne.
Prawda, ze jest o wiadomosc godna jak najwiekszej uwagi?
Sobota, 22 kwietnia byla ciepla i sloneczna,
panstwo mlodzi, mlodzi, usmiechnieci i szczesliwi,
rodzina, zdenerwowana i rowniez niemniej szczesliwa.
Bylo troszke zamieszania i niekontrolowany przebieg wydazen, wprowadzal elektryczna atmosfere.
Ale najwazniejszye jest to, ze w urzedzie stanu cywilnego Justyna i Wojtek , zalozyli obraczki i zlozyli swoje podpisy na akcie malzenstwa.
Po slubie cywilnym, udalismy sie do pobliskiej restauracji , gdzie byl przygotowany dla nas uroczysty poczestunek.
Starsi winszowali sobie przy szampanie, a mlodsi, a wsrod nich Sasza, urzedowali przy innych niealkoholowych ale gazowanych kolach i orenzadach.
I tak sie zakonczy pierwszy odcinek tej przygody.
Nastepny, w przyszly roku, poniewaz slub koscielny bedzie mial miejsce w Polsce w 2007.

Komentarze

Popularne posty