OSTATNIE CHWILE W STARYM MIESZKANIU
są nierealne. Trudno uwierzyć, ze to ostatni dzień, ostatnia noc, ostatnie śniadanie. Każda czynność staje się w końcu ostatnią. Od niedzieli krążymy po mieszkaniu, które powoli staje się nie nasze. Wszystkie miejsca, jeszcze niedawno przyjazne i oswojone, stają się z dnia na dzień obce, zaczynaja się z nami rozstawać, zabieramy im nasze wspomnienia, zabieramy im duszę, znów staną się tylko pustą przestrzenią zamkniętą ścianami. Ktoś inny weźmie w posiadanie to mieszkanie, uczyni je swoim. Przykro mi. Sześć lat tutaj spędzonych to spory kawałek życia.
Przed nami następny etap, może znów następne sześć lat, może wiecej? Kto wie, jak będzie się nam tam żyło, jacy będziemy z tym nowym domem? Czy on nas zmieni? Czy wpłynie w jakiś sposób na nas?
Nieodparcie nasuwa mi się porównanie z dzisiejszymi odwiedzinami na budowie. Tam wszystko swieżutkie i czyściutkie, odlane mury, jeszcze ciepłe po zdemontowaniu szalowania.
Pachnie mokrym betonem.
Wszystko neutralne, bezososbowe.
To, co architekci wezmą za naruszenie koncepcji architektonicznej, będzie naturalnym przyswojeniem sobie budynku przez użytkowników.
Właśnie niedługo my będziemy przyswajać sobie nasze nowe mieszkanie.
Przed nami następny etap, może znów następne sześć lat, może wiecej? Kto wie, jak będzie się nam tam żyło, jacy będziemy z tym nowym domem? Czy on nas zmieni? Czy wpłynie w jakiś sposób na nas?
Nieodparcie nasuwa mi się porównanie z dzisiejszymi odwiedzinami na budowie. Tam wszystko swieżutkie i czyściutkie, odlane mury, jeszcze ciepłe po zdemontowaniu szalowania.
Pachnie mokrym betonem.
Wszystko neutralne, bezososbowe.
To, co architekci wezmą za naruszenie koncepcji architektonicznej, będzie naturalnym przyswojeniem sobie budynku przez użytkowników.
Właśnie niedługo my będziemy przyswajać sobie nasze nowe mieszkanie.







Komentarze