ZAULEK


Na zyciowej drodze pojawiaja sie od czasu do czasu zaulki.
Znienacka. Podstepnie.
Czyhaja na nieuwaznego przechodnia.
Wpadajac w taki zaulek, nie zawsze jest sie tego swiadomym. Najczesciej brnie sie w niego z cala zyciowa predkoscia. Choc znaki ostrzegajace, jak przy kazdej szanujacej sie drodze, staly.
Czego sie nie chce, tego mozna nie zauwazyc.
W zaulku, z rozpedu mozna wpasc na twarda sciane. I otrzezwiec, otrzasnac sie i szukac wyjscia awaryjnego.
Przeciez istnieja wyjscia awaryjne. Bywaj nawet dokladnie oznaczone. Taki swietlny znak, biala postac na zielonym tle, udajaca sie w kierunku strzalki.
Sek w tym, ze nie mozna przewidziec, ile czasu minie , zanim sie trafi na ten znak. Najczesciej zaulek bywa slabo oswietlony, mozna powiedziec, ze praktycznie mroczny.
Czas mija, a zagubiony przechodzien , nadal krazy po zaulku. Jest swiadom, ze autostrada zycia przebiega tuz obok, a on , wciaz zagubiony, niezdolny do odnalezienia wlasciwego kierunku, bladzi , pograzajac sie coraz bardziej w rozpaczy.
Wiedziec, ze nalezy z tej spirali sie wydostac, a nie moc tego zrobic, jest bolesne.
Wiedziec, ze mozna to zrobic, a nie miec odwagi (bo w gruncie rzeczy zaulek , stal sie miejscem znajomym i przyjaznym), jest jeszcze bolesniejsze.
Wystarczy troche sily.

Komentarze

Dobrawka pisze…
Czasami zaułki są niezwykle urocze, zmuszają do zatrzymania się, spojrzenia z boku na pędzącą autostradę. Często zawdzięczamy im zmianę kierunku podróży - bywa, że na lepsze. Byle tylko nie przegapić tego autobusu, co właśnie odjeżdża! Pozdrawiam serdecznie.
Magda pisze…
Dziekuje Ci! Nie bylam pewna, ale przekonalas mnie, ze i zaulki, moga nadac zyciu pozytywny kierunek. Moze sa "zlem" koniecznym? Pewnego rodzaju postojem przed nastepnym etapem? Dziekuje Dobrawko.

Popularne posty