POSZUKIWANE
Jedziemy pociagiem na niedzielny obiad.
Nagle, przypomnialam sobie, ze nie skasowalismy biletow.
- W pospiechu calkiem mi to wylecialo z glowy - mowie zmartwiona.
- I spadlo na tory - dokancza Sasza, wpatrzony w pociagowe okno.
Nagle, przypomnialam sobie, ze nie skasowalismy biletow.
- W pospiechu calkiem mi to wylecialo z glowy - mowie zmartwiona.
- I spadlo na tory - dokancza Sasza, wpatrzony w pociagowe okno.


Komentarze
Ale odpowiedź Saszy jest zaskakująca:-))B.
Dobrawko - jestem mile zaskoczona Twoim wpisem, witam Cie, ciesze sie, ze moge wirtualnie poznac kolejna rodaczke! Co do mojego "przestepstwa", to sek w tym, ze zaden kontroler o te bilety nie prosil, a nawet przy wyjsciu ze stacji nie bylo kontrolnych barierek. Wiec tym razem uszlo mi na sucho ;-)