OPERA GARNIER
A tak calkiem rozrywkowo, ale calkiem architektonicznie , udalo mi sie zwiedzic Opere Garnier razem z grupa studentow (architektury i muzyki) z Amerykanskich Szkol Sztuk w Fontainebleau ( tak calkiem przypadkowo spotkalam wsrod nich pare polskich muzykow z Gdanska).
Pod opieka architekta-kustosza Alain-Charles Perrot, biegalismy od dachu poprzez piwnice, jak prawdziwe harty.
W tak ekspressowym tempie niestety nie bylo czasu na sluchanie objasnien pana architekta, tym bardziej , ze zaraz na poczatku ogon grupy zgubil glowe.
Troche chaosu, troche dezorientacji - taka typowa studencka wycieczka.
Jednak pomimo pospiechu, widok z dachu na Paryz robi niesamowite wrazenie i zapiera dech,
wnetrza ociekajace zlotem , welurem i marmurem sa oszalamiajace,
a podziemia razem ze zbornikiem wodnym, mechanizmy do instalacji scenicznych, zadziwiaja rozmiarami.
.JPG)
Le grand foyer jest dzielem Charles Garnier, architekta. Kopia jego biustu wyrzezbiona przez Carpeaux, znajduje sie w czesci cetralnej.
.JPG)
Sufit sali widowiskowej jest dziela malarza Marca Chagalla.
A oto i sam widok - miniaturowy, niestety wiekszy nie ma wstepu do sieci...

Na koniec dnia wszyscy razem znalezlismy sie w restauracji na wspolnej kolacji. Studenci muzyki dali popis swych talentow. Bylam zachwycona.
Juz zapomnialam, ze mozna z taka latwoscia grac,
o spiewaniu nie mowiac, bo tej dziedziny nie zna (spiewanie dla Saszki nie wchodzi w rachube).
Przez caly czas trwania kolacji zmieniali sie przy pianinie, grajac wszystko, o co sie poprosilo, z pamieci, bez nut,
improwizowali utwory na gitare i pianino, niesamowite! Jeszcze bardziej niesamowite, ze chlopak, ktory gral na gitarze byl architektem, a nie muzykiem!
Jak to mozliwe, ze po ziemi chodza tacy zdolni ludziska?
Toz to sie we glowie nie miesci. Ja sobie zyje w tym moim "malym" swiatku, nie wiedzac , ze takie cuda istnieja!
Po deserze, wszystkim rozdano partyture Cantique de Jean Racine - Gabriela Fauré , i tak z biegu, bez zadnego przygotowywania - zaspiewali.
A potem, juz tak byli rozgrzani, ze ciagneli La Marseillaise, Hotel California, i inne hity sprzed lat.
Ten wieczor byl powiewem jakiejs swiezosci i energii, ktorych tak dawno juz nie czulam.
Pod opieka architekta-kustosza Alain-Charles Perrot, biegalismy od dachu poprzez piwnice, jak prawdziwe harty.
W tak ekspressowym tempie niestety nie bylo czasu na sluchanie objasnien pana architekta, tym bardziej , ze zaraz na poczatku ogon grupy zgubil glowe.
Troche chaosu, troche dezorientacji - taka typowa studencka wycieczka.
Jednak pomimo pospiechu, widok z dachu na Paryz robi niesamowite wrazenie i zapiera dech,
wnetrza ociekajace zlotem , welurem i marmurem sa oszalamiajace,
a podziemia razem ze zbornikiem wodnym, mechanizmy do instalacji scenicznych, zadziwiaja rozmiarami.
Le grand foyer jest dzielem Charles Garnier, architekta. Kopia jego biustu wyrzezbiona przez Carpeaux, znajduje sie w czesci cetralnej.
Sufit sali widowiskowej jest dziela malarza Marca Chagalla.
A oto i sam widok - miniaturowy, niestety wiekszy nie ma wstepu do sieci...

Na koniec dnia wszyscy razem znalezlismy sie w restauracji na wspolnej kolacji. Studenci muzyki dali popis swych talentow. Bylam zachwycona.
Juz zapomnialam, ze mozna z taka latwoscia grac,
o spiewaniu nie mowiac, bo tej dziedziny nie zna (spiewanie dla Saszki nie wchodzi w rachube).
Przez caly czas trwania kolacji zmieniali sie przy pianinie, grajac wszystko, o co sie poprosilo, z pamieci, bez nut,
improwizowali utwory na gitare i pianino, niesamowite! Jeszcze bardziej niesamowite, ze chlopak, ktory gral na gitarze byl architektem, a nie muzykiem!
Jak to mozliwe, ze po ziemi chodza tacy zdolni ludziska?
Toz to sie we glowie nie miesci. Ja sobie zyje w tym moim "malym" swiatku, nie wiedzac , ze takie cuda istnieja!
Po deserze, wszystkim rozdano partyture Cantique de Jean Racine - Gabriela Fauré , i tak z biegu, bez zadnego przygotowywania - zaspiewali.
A potem, juz tak byli rozgrzani, ze ciagneli La Marseillaise, Hotel California, i inne hity sprzed lat.
Ten wieczor byl powiewem jakiejs swiezosci i energii, ktorych tak dawno juz nie czulam.


Komentarze