TAK SOBIE ROZMYSLANIA WTORKOWE
Dzis rano, droczylismy sie z Sasza podczas rannego
szykowania.
Sasza jest aktualnie pod wrazeniem filmow w polskiej wersji
, ktore ostatnio oglada, « Zebra z klasa » i
« Pilkarzyki ».
Polski chodzi mu po glowie, upodobal sobie zwlaszcza zwrot z
filmu o Zebrze : « Masz tu kochana, od pelikana ». Bardzo go to rozsmiesza.
Wiec w trakcie naszego rannego rush’u dopisywaly nam
wyjatkowo humory.
On urzedowal w lazience, ja przy sortowaniu prania, gdy
uslyszalam urocze :
« A gdzie sa moje gacie ? ».
I tak mnie od samego rana rozweselil.
Jak najbardziej naturalnie, uzyl zazylego slownictwa polskiego,
on, ktorego ojczystym jezykiem jest francuski.
Nie, nie martwie sie o jego slowne zasoby, bo wiem, ze zna
takze elegancki odpowiednik « gaci », ale podoba mi sie swoboda z
jaka uzywa polskiego. Jestem pewna, ze wyczul wesoly klimat tej chwili, i
pozwolil sobie na dowcipne uzycie tego slowa.
Przypomina mi sie akurat, opowiesc mojej kuzynki, ktorej
dzieci urodzily sie w Stanach a obecnie mieszkaja w Norwegii. Kuzynka przebywajac chwilowo w toalecie,
poprosila najstarsza corke o odebranie telefonu. Dziewczynka, z cala dziecieca
naturalnoscia, usprawiedlila nieobecnosc mamy mowiac , ze mama siedzi na
klopie.
Przy czym, «klop » to popularna nazwa muszli klozetowej
w naszej rodzinie.
Poniżej migawki z wyprawy na wieś, w niczym nie nawiązujące do powyższego tematu, ale dodaję je dla korystycznej oprawy tegoż wpisu.



Komentarze