4 2

Ostatni tydzień mojego starego roku minął mi w pracy i na pracy, ostatni dzień na budowie w strugach deszczu.
Miałam czas na rozmyślania wracając wieczornym pociągiem.
I nawet wymyśliłam interesującą teorię. Ponieważ jest ona tylko teorią, będzie trudno wprowadzić ja w praktykę. Ale tez postanowiłam nad tym pracować.
Otóż ta moja hipoteza zakłada, ze należy doceniać i cieszyć się tym wiekiem, który się aktualnie posiada.
Nie zalać się nad tym, który minął, nie zamęczać się myślami typu "Chciałabym mieć teraz dwadzieścia pięć lat. Jak mi to było dobrze kiedy miałam trzydzieści ! A trzydziestka piątka była taka wspaniała i wtedy tyle schudłam!"
Dlaczego po prostu nie skorzystać z okazji i cieszyć się tymi nowo nabytymi czterdziesto dwoma latami? Ta okazja nie będzie czekać, nie powtórzy się. Teraz albo nigdy. Nie dopuścić, żeby za pięć lat znowu żałować minionego czasu i wspominać czterdzieste drugie urodziny z tęsknotą za utraconą młodością/ energią/ sylwetką/okazją do życia.
Teraz albo nigdy.
 
Pamiątka z podróży
 
 Promenada wzdluz nie istniejacej jeszcze elewacji.

 Tak wyglada zbrojowanie jednej z wielu betonowych "belek".
 Tak wyglada owa belka.

 Swiezutkie, nowiutkie deskowanie.
Lego?
Jestesmy w holu.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Witam w klubie:-)

Myślę, że szczęśliwym można być niezależnie od wieku - to kwestia akceptacji upływającego czasu i lubienia samego siebie i ludzi wokół. A zmieniający się wygląd? Nasze babcie i dziadkowie są pomarszczeni, a mimo to kocha się ich ponad życie...
Pozdrawiam gorąco, Ewa Tyrakowska
Magda pisze…
Ewus masz racje, to wszystko zalezy od nas; Zaczynam to rozumiec :-)

Popularne posty