DZIEN JAK CODZIEN
Zycie z kotem uklada sie nam pomyslnie. Ma swoje dobre strony.
Kota mozna poglaskac. Kota mozna przytulic. Mozna posluchac jego mruczenia. Mozna sie przy nim zrelaksowac.
Niesamowita sprawa z tym relaksem. To na prawde dziala.
Okazalo sie tez, ze wszyscy domownicy, chca miec kota na kolanach. Nawet ten, ktory sie zastrzegal, ze nie lubi kotow.
Zdanie mozna zawsze zmienic.
Nasza codzienna codziennosc ulegla zmianie. Nie tylko sprawa z kotem na to wplynela.
Nowy program zajec Saszy spowodowal zmiane w moim harmonogramie pracy. Poprosilam i otrzymalam wolne pol srody. Od wrzesna wiec jestem srodowa, mama domowa.
Do tej pory jakos tak niesmialo zazdroscilam tym srodowym mamom. Wyobrazalam sobie, jakt to jest im dobrze i jakie sa wyluzowane takim dniem.
Musialam troche zmienic zdanie.
Rano odprowadzam Sasze do szkoly muzycznej, wracam szybkim tempem, zakupy po drodze, w domu gotowanie, sprzatanie. I juz jest czas , zeby isc po dziecie. Razem idziemy na obiad, gdzies na miescie. Raz na dwa tygodznie jest to McDo i wtedy Sasza jest w siodmym niebie. Po szybkim obiedzie odwoze dziecie do szkoly polskiej i w koncu sama moge sie odtransportowac do biura.
Po tym maratonie, wpadam do biura, siadam za komputerem i mysle sobie, ze dobrze jest miec taka spokojna i siedzaca prace, ale tez jak to dobrze, miec prace, ktora pozwala mi na srodowe piec godzin z Sasza


Komentarze
A kocie mruczenie? A ugniatanie nazywane barankiem? a lapanie za lydke? To jest przemile, przeblogie.
Cudowny HP:)
A ja Ci zazdroszcze pol-srody, nawet gdy jest lekko zabiegana, pelna zajec. Obiad z synem = bezcenny.
Pozdrawiamy serdecznie Jo& Ola & 3 buraski:)
Majlooku - jak trzeba, to latwo sie adaptuja do warunkow, ci nasi panowie ;-)