SA TAKIE DNI
Sa takie dni w roku, kiedy niespodziewanie konczy sie 40 lat. I czuje sie wtedy kims innym, nieprzecietnym i jedynym, kims znajomym a jednoczenie zmienionym.
I kiedy mozna sobie pozwolic na luksus zamowienia rozowego, regresyjnego tortu urodzinowego.
I kiedy dostaje sie duzo pieknych zyczen. Takich przewidywalnych ale przciez jedynych. I takich calkiem nieprzewidywalnych jak te, ktore zlozyl mi moj synek :
"Zebys chodzila co niedziele do kosciola".
I kiedy mozna sobie pozwolic na luksus zamowienia rozowego, regresyjnego tortu urodzinowego.
I kiedy dostaje sie duzo pieknych zyczen. Takich przewidywalnych ale przciez jedynych. I takich calkiem nieprzewidywalnych jak te, ktore zlozyl mi moj synek :
"Zebys chodzila co niedziele do kosciola".

I sa tez takie dni, kiedy poczucie rzadkosci staje sie namacalne, gdyz los wybiera na slepo i przyznaje ci cos nieprzecietnego.
Mnie przyznal zaproszenie na prywatny koncert Bryana Ferry w Domu Radia.



Od czasu do czasu, dobrze jest sie poczuc tak mile poglaskanaym.
Przed wyjsciem na mroz, gdzie minusowa temperatura utemperuje ten wewnetrzny ogien.
PS
Zdjecia marnej jakosci, poniewaz robione telefonem i na dodatek ukradkiem, gdyz prywatne foty byly calkowicie zabronione. Z narazeniem mojej 40 letniej nieskazitelnej reputacji!


Komentarze
(jak już rozmieniłam 30 to przestałam zwracać uwagę na to, ile mam lat. Natomiast Szanowny - lat 29 broni się przed tą okrągłą liczbą pazurami ;)) Minie mu za rok :D )
100 LAT!
Reine Marguerite
Ewa (ta co bloguje, hihi)
Kolor tortu ma sie nijak do moich gustow kolorystycznych, ale potrzebowalam takiej regresyjnej podporki, ktora pozwoli mi lekko
przestapic ten prog.
Serdecznie Was pozdrawiam :-)