CZTERY SPOTKANIA

Co za dziwny dzien i tydzien i zycie.

Dzis rano spotkanie numer 1 :
Zza rogu ulicy o 7ej 20 wychodzi i mija mnie czlowiek o dziwnym spojrzeniu. Szybki rzut okiem i orientuje sie , ze pan sie masturbuje, jednoczesnie idac, sprytnie ma ukryte rece w kieszeniach dlugiego swetra, palce sciskajace obiekt swojego porzadania.
Jaka symbolike lub wnioski wysnuc z tego obrazka? Czy to jakas czarna przepowiednia na ponury dzien?

Po poludniu spotkanie numer 2 :
Tym razem niby kulturalnie, niby zawodowo – klasyczne zebranie , gdzie mowi sie o pieniadzach. Poniewaz przez ten tydzien moja szefowa jest na wakacjach, to ja uczestniczylam w tym spotkaniu.
A fuj! Juz wiecej nie chce!
Odkrywam, jak to grube ryby lubia sie delektowac slowami, powtarzaniem frazesow, biciem pianki ze smietanki i jej piciem. Beurk.
Jakie to maja stanowisko do podwladnych, jak lubia sie delektowac swa wladza, przytaczac swe doswiadczenie, wywijac do gory dnem swe flaki i udawadniac, ze oni pracuja tak ciezko, i ze maja tyle innych niezmiernie waznych spraw na glowie. Beurk po raz drugi. Jak to sie usmiechaja, jak laskawie klada swe spojrzenie na twe prace i udaja, ze ja dostrzegaja. Hipokryzja. Beurk, po raz trzeci.
Wszystko sie rozbija o pieniadze. Nikt nie chce placic, ale usluge chca otrzymac. I to w jak najlepszej jakosci. Jak laskawie zgadzaja sie na wspolprace, jak wymagaja ekspresowych terminow, ale oni w zamian nie musza miec ekspresowych reakcji.
I beurk po raz czwarty , bo nie wytrzymalam , i powiedzialam , co wiedzialam (a moglam trzy razy jezyk w paszczy obrocic, bo nie wiem, jak to moze przeciwko mnie zadzialac), ze zdaje sie, ze to konkurs w przesciganiu sie w braku dobrej woli.
Czy jakies wnioski sa do wyciagniecia? Tak : sluchac z zamknietym dziobem.

Z tego wszystkiego spotkanie numer 3 :
W drodze powrotnej metrem , mialam na nieszczescie okazje siedziec posrod grupki czrnych nastolatkow. Jaki wniosek – wielcy rasisci z nich rosna.
Az przykro bylo sluchac ich zalosnych drwin na temat wszelkich pasazerow majacych wyglad inny niz oni, czyli arabski, zydowski, cyganski, smutny, wesoly, gruby, chudy.
Wniosek – nie siadac w metrze.

Przyjezdzam na stacje o godzinie 21 I co odczytuje z tablicy? Pociag powrotny dopiero o 22.09!!! Juz lepiej nie moglam zakonczyc dnia. No nic, bede pisac sprawozdanie, komputer pod reka, nie bede tracic czasu, tylko miec spokojne sumienie I przepracowac te godzine w poczekalni. Ale przedtem pare zdjec Euralille i sasiednich budynkow do mojej kolekcji.

Wieza Lille , autorstwa pana Christian de Portzamparc.



I hotel Crowne Plaza, autorstwa François i Marie Delhay.

I na zakonczenie, przypomnienie Demonka, ktory stoi przed starym dworcem w Lille.



Kiedy TGV juz wjechal na tor , moglam sie rozsiasc na moim miejscu i rozlozyc nieskonczona prace. Calkiem sie skupilam, jak to mi sie to czasem moze przydazyc. Nie zwracalam uwagi na otoczenie. Kiedy sygnal oglosil zamkniecie drzwi i odjaz, uslyszalam stuk-stuk w moja szybe.
Musialam miec bardzo niekontaktujacy wyraz twarzy, kiedy za szyba zobaczylam dwoch panow stojacych na peronie i rechoczacych z zadowolenia, bo pewnie obserwowali moje skupienie juz od jakiegos czasu, a teraz niezmiernie ukontetntowani z siebie byli, ze takiego figla mi splatali.
To bylo spotkanie numer 4.
Na jeden dzien emocji wystarczy. Prosze, juz nie chce dzis nic wiecej…………

Komentarze

Barbapapa pisze…
Współczuję :)
Francuzi, co by nie mówić, mają jednak skłonność do architektonicznego eksperymentowania... Nawet najlepszym czasem się nie udaje :)))
Magda pisze…
Na wlasnych bledach najlepiej sie uczymy, prawda :-)

Popularne posty