POWAKACYJNY REMANENT
Najlepiej byloby gdybym wpisala wspomnienia z wakacji, aby je uwiecznic, i moc za jakis nieokreslony czas wrocic do tego, co juz zaczyna sie lekko zapominac.
Ale codzienna rzeczywistosc nie pozwala na taki luksus - czasu nadal mi brakuje. Za duzo chcialabym zrobic. A moze to wina organizacji. Tak, zlej organizacji.
Przedwakacyjny okres nie byl najlepszym dla mnie wspomnieniem. Zmeczenie. Caloroczne zmeczenie, dalo sie we znaki wszystkim. A mnie najmocniej. Dzieki niemu zostalam brutalnie sprowadzona z chmurek na ziemie, banka uludy, w ktorej sie plawilam, prysla.
Postanowilam zrobic remanent w moim zagmatwanym zyciu. Do tej pory wyobrazalam sobie , ze jestem silna, ze sama sobie poradze z rozwiazywaniem slupelkow. Niestety prawda jest calkiem inna. Bede rozsznurowywac to moje zycie z pomoca specjalisty. Tak bedzie lepiej.
A tymczasem wakacje juz minely.
Bylo slonecznie, cudownie, beztrosko, leniwie, goraco... Tak wlasnie , jak powinno byc na wakacjach.
Korsyka nie na darmo nosi nazwe wyspy pieknosci.
Za kazdym razem jest inna, a przeciez ta sama, tajemnicza, a przeciez juz znana, dzika, a przeciez juz oswojona...
Za kazdym razem jestem nia oczarowana na nowo.
Tym razem zdecydowalismy sie na kwatery u tubylcow.
Opcja do tej pory nie sprawdzona, ale po tym pobycie zaadoptowana.
Lawirowalismy pomiedzy plazami kamiennymi a piaszczystymi, pomiedzy woda ciepla Morza Srodziemnego, a orzezwiajaca gorskich potokow. Kiedy skwar slonca zbyt nas meczyl, szukalismy ochlody w gorskich dolinach.
Kiedy kamienne plaze okazaly sie nie zadawalac krolewicza Sasze, jezdzilismy dla niego na plaze piaszczyste, gdzie odprawial dzikie tance zaklinacza morza. Byl to dla nas niezapomniany widok.
Sasza sie zmienil.
Stal sie prawdziwym malym chlopcem. Jestem przekonana, ze pomogl mu w tym pobyt w szkolce wakacyjnej.
Mowi teraz z jakims dziwnym akcentem, nie zaslyszanym w domu.
Dasa sie i gniewa co 5 minut.
Stale porownuje siebie z innymi, najlepiej mniejszymi od niego dziecmi.
Ta pasja porownywania, jest niezbyt przyjemna. On musi byc zawsze pierwszy, zawsze najlepszy. Byc moze to wynika, z faktu calkowitej swiadomosci swego jestestwa, swej odrebnosci.
Moze potrzebuje znalezc swoje miejsce i uzasadnia je , tym wlasnie porownywaniem sie z innymi.
Zaczyna takze pytac o smierc.
To ja wprowadzilam nieostroznie to pojecie, zwracajac mu uwage, ze nie nalezy zabijac mrowek.
Wywolalo to cala lawine pytan zwiazanych ze smiercia. Co rusz wraca do tego tematu.
Najbardziej poruszyla nas jego prosba:
- Tato, obiecaj mi, ze nie umrzesz.
Ni stad ni z owad, bez zadnego kontekstu. Zaskoczyl nas.
Jak znalezc odpowiedzi na takie pytania?
Jak znalezc odpowiednie slowa i odpowiednia dawke informacji, akurat taka , jaka potrzebuje i umie zrozumiec?
That's the Question
Ale codzienna rzeczywistosc nie pozwala na taki luksus - czasu nadal mi brakuje. Za duzo chcialabym zrobic. A moze to wina organizacji. Tak, zlej organizacji.
Przedwakacyjny okres nie byl najlepszym dla mnie wspomnieniem. Zmeczenie. Caloroczne zmeczenie, dalo sie we znaki wszystkim. A mnie najmocniej. Dzieki niemu zostalam brutalnie sprowadzona z chmurek na ziemie, banka uludy, w ktorej sie plawilam, prysla.
Postanowilam zrobic remanent w moim zagmatwanym zyciu. Do tej pory wyobrazalam sobie , ze jestem silna, ze sama sobie poradze z rozwiazywaniem slupelkow. Niestety prawda jest calkiem inna. Bede rozsznurowywac to moje zycie z pomoca specjalisty. Tak bedzie lepiej.
A tymczasem wakacje juz minely.
Bylo slonecznie, cudownie, beztrosko, leniwie, goraco... Tak wlasnie , jak powinno byc na wakacjach.
Korsyka nie na darmo nosi nazwe wyspy pieknosci.
Za kazdym razem jest inna, a przeciez ta sama, tajemnicza, a przeciez juz znana, dzika, a przeciez juz oswojona...
Za kazdym razem jestem nia oczarowana na nowo.
Tym razem zdecydowalismy sie na kwatery u tubylcow.
Opcja do tej pory nie sprawdzona, ale po tym pobycie zaadoptowana.
Lawirowalismy pomiedzy plazami kamiennymi a piaszczystymi, pomiedzy woda ciepla Morza Srodziemnego, a orzezwiajaca gorskich potokow. Kiedy skwar slonca zbyt nas meczyl, szukalismy ochlody w gorskich dolinach.
Kiedy kamienne plaze okazaly sie nie zadawalac krolewicza Sasze, jezdzilismy dla niego na plaze piaszczyste, gdzie odprawial dzikie tance zaklinacza morza. Byl to dla nas niezapomniany widok.
Sasza sie zmienil.
Stal sie prawdziwym malym chlopcem. Jestem przekonana, ze pomogl mu w tym pobyt w szkolce wakacyjnej.
Mowi teraz z jakims dziwnym akcentem, nie zaslyszanym w domu.
Dasa sie i gniewa co 5 minut.
Stale porownuje siebie z innymi, najlepiej mniejszymi od niego dziecmi.
Ta pasja porownywania, jest niezbyt przyjemna. On musi byc zawsze pierwszy, zawsze najlepszy. Byc moze to wynika, z faktu calkowitej swiadomosci swego jestestwa, swej odrebnosci.
Moze potrzebuje znalezc swoje miejsce i uzasadnia je , tym wlasnie porownywaniem sie z innymi.
Zaczyna takze pytac o smierc.
To ja wprowadzilam nieostroznie to pojecie, zwracajac mu uwage, ze nie nalezy zabijac mrowek.
Wywolalo to cala lawine pytan zwiazanych ze smiercia. Co rusz wraca do tego tematu.
Najbardziej poruszyla nas jego prosba:
- Tato, obiecaj mi, ze nie umrzesz.
Ni stad ni z owad, bez zadnego kontekstu. Zaskoczyl nas.
Jak znalezc odpowiedzi na takie pytania?
Jak znalezc odpowiednie slowa i odpowiednia dawke informacji, akurat taka , jaka potrzebuje i umie zrozumiec?
That's the Question


Komentarze
Piekny komentarz do pieknych zdjec.
Ponoc dzieci same mowia jaka odpowiedz na dany temat chca od nas uzyskac.
Jezeli wnikaja to trzeba sprawe wyjasniac bardziej doglebnie.
Dla mnie latwo sie mowi w teorii niekoniecznie tak latwo jest z realizacja.
Pozdrawiam po wakacyjnie:)))))
Ciebie takze pozdrawiam cieplutko!
Nie jest to fajne, ale niestety od tego się nie ucieknie :-(.
Jeśli chodzi o problem poruszony w pierwszej części, to daj sobie prawo do słabości. Jeśli się pogodzisz ze świadomością, że nie zawsze musisz stać na baczność w czasie życiowej wichury, to będzie Ci lżej. Przez to, że się ugięłaś nie jesteś ani odrobinę mniej warta. Pamiętaj o tym. Wiem, co mówię
Ściskam Cię serdecznie