BIM BAM BUM


Dzis po raz pierwszy zaprowadzilsmy Sasze na spektakl marionetek w teatrze.
W prawdziwym teatrze, na prawdziwym przedstawieniu dla dzieci pod tytulem «Dim Dam Doum».
Tresc jest dopasowana do wieku i zainteresowan dzieci : mala gasieniczka Doum gubi swoja ulubiona przytulanke.
Szukajac jej spotyka innych mieszkancow Zaczarowanej Laki : Malego Krola, Dima i Dama, dwie Biedronki, kuzyna Zigouigoui, calkiem z angielska flegmatyczna Nianie Nounou, Dziadka Motyla, Mame Motyla i Tate Motyla.
I rowniez Zlego Weza, ktory ma ochote wszystkich zjesc.

Kazdy daje rady, pomaga w poszukiwaniach. Marionetki spiewaja piosenki, zapraszaja dzieci do uczestniczenia w przygodach. Sasza z calej sily krzyczal, « Uciekaj niedobry wezu ! », oklaskiwal kazda piosenke, i machal raczka na dowidzenia.
Od wczoraj mowie mu, ze pojdziemy do teatru, bedziemy jechac metrem. Bardzo go to zainteresowalo, zwlaszcza ta jazda metrem.
Na miejscu, juz wysiadajac na peronie , spotkalismy inne rodzinki podazajace w tym co i my kierunku.
Wlaczylismy sie w ich skromny potok i dotarlismy do teatru.

A tam szum, gwar, zamieszanie, lekki balagan. Oderbralam bilety, zostalismy wyposazeni w fotelik I ruszylismy na balkon, tam gdzie byly nasze miejsca.
Na balkonie, okazalo sie, ze nie wszystkie dzieci przyszly tutaj dobrowolnie, I co nagorsze, ze nie wszystkie maja ochote zostac. Nawet po odslonieciu kurtyny.
A kiedy na scenie pokazal sie Zly Waz, to wielu zdecydowalo w sposob niezwylke donosny, ze juz calkiem nie chce zostac do konca.

Na szczescie, z pewnoscia autorzy to przewidzieli, przedstawienie trwa tylko 35 minut, przygody I bohaterowie szybko sie zmieniaja, spiewane piosenki pozwalaja na zalagodzenie wszelkich smutkow i strachow.

Na pierwszy rzut oka, to wszystko jest jasne, nieskomplikowane I dobrze sie konczy.
Cos jednak mi nie pasowalo w tym idyllicznym swiatku.
Postaci Mamy i Taty nie sa realistyczne.
Dla Mamy, cala historia z zagubiona przytulanka, jast spowodowana balaganem, w zwiazku z czym Doum jest sam sobie winien, i Mama wcale mu w niczym nie pomaga, tylko robi wymowki.
A z pojawieniem sie Taty, jak za dotknieciem zaczarowanej rozdzki, zguba odnajduje sie.

W zwiazku z czym, po glebokiej analizie, nasuwaja sie takie oto dwie konkluzje :
1. autorzy sa facetami i chca utwierdzic w mlodych i chlonnych umyslach, przekonanie, ze Mamy sa wiecznie narzekajace i niezadowolone.
2. to Tato specjalnie schowal Przytulanke, aby miec pretekst zaprezentowania swojej przewagi nad Mama.

Wiecej konkluzji nie wyciagam.
Z niecierpliwoscia czekam na nasze nastepne przedstawienie dla dzieci – Oui Oui czyli Noddy.

Komentarze

Popularne posty