2007

Nowy Rok zaczal sie jak zwykle bardzo szybko, swiateczne ferie sa juz tylko wspomnieniem, nastepna przerwa w pracy prawdopodobnie dopiero w lipcu.
Stary rok zakonczyl sie slubem, na ktorym sie swietnie bawilismy. A takze pod nieobecnosc Saszuni, rzucilismy sie na pare seansow filmowych zeby odrobic kinowe zaleglosci.
Chyba najbardziej brakuje mi wlasnie chodzenia do kina, wiec jak tylko jest okazja, to daje sobie taka wielka dawke, jakbym byla kinowym narkomanem, ze mam na jakis czas przesyt.
Zwlaszcza po obejrzeniu filmu "Babel", ktory jest tak doglebnie poruszajacy i bulwersujacy, ze przez najblizsze tygodnie nie bede gotowa na powrocenie sali kinowej.

Komentarze

Popularne posty