HCB W MARCU
Powrocilismy z gor. Narty w tym roku zaliczylismy. Ja
z lekka kontuzja kolana tym razem. Mam przez to wrazenie , ze naprawde
jezdzilam z poswieceniem. Czuje sie , jak prawdziwa sportsmenka po
prawdziwym treningu. Bol kolana stal sie trofeum. Do wesela (ale czyjego?)
minie.
Po rodzinnych nartach, Sasza pojechal na narty kolezenskie. Przetrwal caly tydzien bez rodzicow, wrocil opalony i usmiechniety. Zadowolony z powrotu.
Takiego pozytywnego zaciagnelam, nawet bez oporow do Centrum Pomidou. Udalo sie nam zaliczyc tylko jedna wystawe, do ktorej stalismy w trzech kolejkach - Henri Cartier-Bresson.
Mija dziesiec lat od jego smierci i wlasnie
postanowiono odswiezyc pamiec po tym znakomitym , jednym z najwibitniejszych
francuskich fotoreporterow.
Stojac w kolejnych kolejkach czytalismy informacje na jego temat. Sasza trafnie zauwazyl, ze urodzil sie na niecaly miesiac przed smiercia HCB. Informacja o tym kompletnie do mnie nie trafila, ale pewnie dlatego, ze mialam glowe zajeta trawieniem i przyswajaniem innych danych, ktore akurat pojawily sie w moim zyciu..
Ekspozycja zgromadzila ponad piećset dokumentów chronologicznie obrazujac dzielo artysty, zdajace relacje z historii dwudziestego wieku. Nazywano go "Okiem wieku", gdyz urodzony na jego poczatku, stal sie narratorem historycznych wydarzen, ktore naznaczyly ten wlasnie okres.
HCB mogly byc tylko wspanialym dokumentalista , ale byl takze czyms wiecej. Jak mawial " Fotografowanie jest umieszczeniem głowy, oczu i serca na linii wzroku ".
Kazda fotografia cechuje sie inteligencja kompozycji , trafnym spojrzeniem, intuicyjnym zrozumieniem chwili. Te elementy pozwolily mu stworzyc koncept " decydujacego momentu", chwili , w korej fotograf i jego model spotykaja sie w jednej harmonijnej calosci.
Idea "decydujacego momentui" o ile pozwala na okreslenie czesci tworczosci, o tyle bylaby drastycznym sposobem na ujecie calosci.
Retrospektywa w Centrum Pompidou ma ambicje pokazac bogactwo dorobku fotografa i jego rozmaite oblicza, kolejne kierunki i różne okresy rozwoju. Ciekawie i interesujaco, nawet dla prawie-dziesieciolatka, ukazuje nam artyste nie jako jednolita i nieruchoma postac, ale jako wielowarstwowego fotoreportera.
Zaintrygowalo nas jedno zdjecie, ktore ma swe miejsce w pierwszym okresie tworczosci HCB. Zdjecie to pochodzi z okresu 1926-35, dlugich podrozy po Europie, okresu, kiedy HCB znajdowal sie pod wplywem surrealimu.
Przejazdem znajdowal sie w Polsce. Zfotografowal w nieznanym miescie, nieznana wystawe sklepu, udekorowaną przyklejonymi do szyb ilustracjami. Na tabliczka wiszacej na witrynie widnieją dwa słowa o węgierskim podźwięku.
Trudno mi uwierzyć w legendę pod fotografią głoszącą " Polska, 1931".
Po rodzinnych nartach, Sasza pojechal na narty kolezenskie. Przetrwal caly tydzien bez rodzicow, wrocil opalony i usmiechniety. Zadowolony z powrotu.
Takiego pozytywnego zaciagnelam, nawet bez oporow do Centrum Pomidou. Udalo sie nam zaliczyc tylko jedna wystawe, do ktorej stalismy w trzech kolejkach - Henri Cartier-Bresson.
Stojac w kolejnych kolejkach czytalismy informacje na jego temat. Sasza trafnie zauwazyl, ze urodzil sie na niecaly miesiac przed smiercia HCB. Informacja o tym kompletnie do mnie nie trafila, ale pewnie dlatego, ze mialam glowe zajeta trawieniem i przyswajaniem innych danych, ktore akurat pojawily sie w moim zyciu..
Ekspozycja zgromadzila ponad piećset dokumentów chronologicznie obrazujac dzielo artysty, zdajace relacje z historii dwudziestego wieku. Nazywano go "Okiem wieku", gdyz urodzony na jego poczatku, stal sie narratorem historycznych wydarzen, ktore naznaczyly ten wlasnie okres.
HCB mogly byc tylko wspanialym dokumentalista , ale byl takze czyms wiecej. Jak mawial " Fotografowanie jest umieszczeniem głowy, oczu i serca na linii wzroku ".
Kazda fotografia cechuje sie inteligencja kompozycji , trafnym spojrzeniem, intuicyjnym zrozumieniem chwili. Te elementy pozwolily mu stworzyc koncept " decydujacego momentu", chwili , w korej fotograf i jego model spotykaja sie w jednej harmonijnej calosci.
Idea "decydujacego momentui" o ile pozwala na okreslenie czesci tworczosci, o tyle bylaby drastycznym sposobem na ujecie calosci.
Retrospektywa w Centrum Pompidou ma ambicje pokazac bogactwo dorobku fotografa i jego rozmaite oblicza, kolejne kierunki i różne okresy rozwoju. Ciekawie i interesujaco, nawet dla prawie-dziesieciolatka, ukazuje nam artyste nie jako jednolita i nieruchoma postac, ale jako wielowarstwowego fotoreportera.
Zaintrygowalo nas jedno zdjecie, ktore ma swe miejsce w pierwszym okresie tworczosci HCB. Zdjecie to pochodzi z okresu 1926-35, dlugich podrozy po Europie, okresu, kiedy HCB znajdowal sie pod wplywem surrealimu.
Przejazdem znajdowal sie w Polsce. Zfotografowal w nieznanym miescie, nieznana wystawe sklepu, udekorowaną przyklejonymi do szyb ilustracjami. Na tabliczka wiszacej na witrynie widnieją dwa słowa o węgierskim podźwięku.
Trudno mi uwierzyć w legendę pod fotografią głoszącą " Polska, 1931".
Czyżby pomyłka? Czy mam robić skandal ?
Czyżby w przedwojennej Polsce istniały sklepy sprzedające węgierskie artykuły szkolne ?







Komentarze