NOTKA CZYSZCZACA
Blog zarasta wirtualnymi chwastami i zaczyna sie pokrywac wirtualnym kurzem.
Czas na jakies plewienie i odkurzanie.
Chociazby po to, aby sciezki nie tak calkiem zaginely.
Powinnam tutaj czesciej zagladac, ale trudno ostatnimi czasy znalezc motywacje, czas, chec, idee, itp.itd.
Czyzby wakacyjne rozleniwienie spotegowane ostatnia fala upalow?
A przeciez wydarzen w ciagu ostatnich dwoch tygondni nie brakowalo.
Przede wszystkim, najwazniejsze z najwazniejszych, to to ,ze szosteczka nam strzelila!
Znaczy sie konkretnie to ona strzelila pewnemu chlopieciu, a jego obojgu rodzicom przy okazji.
Obchody zaczelismy dosyc wczesnei, bo jeszcze w czerwcu, przed zakonczeniem szkoly.
Wiec byly najpierw urodzinowe warsztaty w muzeum razem z kolegami i kolezankami z klasy, nastepnie byl urodzinowy tort do szkoly - moj klasyczny pociag z szescioma wagonikami, nastepnie bylo urodzinowe przyjecie u cioci na wsi, nastepnie byl TEN dzien urodzin, ten prawdziwy i jedyny, i juz na koniec, acz calkiem nieformalnie podwieczorek z wujkiem, ciocia i kuzynkim.
I za kazdym razem dostawal prezenty.
Chyba troche to wszystko niepedagogiczne i chyba na nastepny rok zrobimy drastyczne ciecia.
Ale to dopiero na nastepny rok.
I tak mamy w domu SZESCIOLATKA.
Co za gratka!
W istocie, to bedziemy go dopiero miec dzis wieczorem, kiedy wroci z kolonii.
Ze swej drugiej kolonii!
Tak, tak.
Matka pracuje, ojciec pracuje. Wakacje rodzinne nie wczesniej niz w sierpniu. Postanowilismy z drzacym sercem, zapisac dziecko na dwa turnusy.
Kolonia organizowana przez dzialajace przy przedszkolu "Centrum rekreacyjne" wiec i znani opiekunowie i znane dzieci. Troszke nam to ulatwilo decyzje.
Pierwsza kolonia miala miejsce nad morzem w Dolnej Normandii. Trwala 5 dni. Dziecko nam wrocilo zadowolone, opalone, z kawalkiem plazy w walizce oraz latwcem w dloni.
Droga kolonia miala miejsce na wsi rowniez w regionie Dolnej Normandii. Trwala takze 5 dni. I wlasnie dzis sie skonczyla.
I wlasnie teraz musze isc odebrac moja mala szescioletnia powsinoge!
Czas na jakies plewienie i odkurzanie.
Chociazby po to, aby sciezki nie tak calkiem zaginely.
Powinnam tutaj czesciej zagladac, ale trudno ostatnimi czasy znalezc motywacje, czas, chec, idee, itp.itd.
Czyzby wakacyjne rozleniwienie spotegowane ostatnia fala upalow?
A przeciez wydarzen w ciagu ostatnich dwoch tygondni nie brakowalo.
Przede wszystkim, najwazniejsze z najwazniejszych, to to ,ze szosteczka nam strzelila!
Znaczy sie konkretnie to ona strzelila pewnemu chlopieciu, a jego obojgu rodzicom przy okazji.
Obchody zaczelismy dosyc wczesnei, bo jeszcze w czerwcu, przed zakonczeniem szkoly.
Wiec byly najpierw urodzinowe warsztaty w muzeum razem z kolegami i kolezankami z klasy, nastepnie byl urodzinowy tort do szkoly - moj klasyczny pociag z szescioma wagonikami, nastepnie bylo urodzinowe przyjecie u cioci na wsi, nastepnie byl TEN dzien urodzin, ten prawdziwy i jedyny, i juz na koniec, acz calkiem nieformalnie podwieczorek z wujkiem, ciocia i kuzynkim.
I za kazdym razem dostawal prezenty.
Chyba troche to wszystko niepedagogiczne i chyba na nastepny rok zrobimy drastyczne ciecia.
Ale to dopiero na nastepny rok.
I tak mamy w domu SZESCIOLATKA.
Co za gratka!
W istocie, to bedziemy go dopiero miec dzis wieczorem, kiedy wroci z kolonii.
Ze swej drugiej kolonii!
Tak, tak.
Matka pracuje, ojciec pracuje. Wakacje rodzinne nie wczesniej niz w sierpniu. Postanowilismy z drzacym sercem, zapisac dziecko na dwa turnusy.
Kolonia organizowana przez dzialajace przy przedszkolu "Centrum rekreacyjne" wiec i znani opiekunowie i znane dzieci. Troszke nam to ulatwilo decyzje.
Pierwsza kolonia miala miejsce nad morzem w Dolnej Normandii. Trwala 5 dni. Dziecko nam wrocilo zadowolone, opalone, z kawalkiem plazy w walizce oraz latwcem w dloni.
Droga kolonia miala miejsce na wsi rowniez w regionie Dolnej Normandii. Trwala takze 5 dni. I wlasnie dzis sie skonczyla.
I wlasnie teraz musze isc odebrac moja mala szescioletnia powsinoge!


Komentarze