TROLE
Przy kolacji wypytuje sie synalka , jak spedzil dzis dzien.
Po dosc dlugich staraniach dowiaduje sie , mniej wiecej w srodku kolacji, ze byl w kinie.
- A na jakim filmie? Pamietasz tytul? O czym bylo? W ktorym kinie? - zasypuje go pytaniami.
- Bylismy juz tam. W kinie z czerwonymi zaslonami.
Hmmm, tutaj mam problem, bo nie moge sobie przypomniec, ktore kino ma czerwone zaslony , i na dodatek juz tam zaprowadzilam moje dziecie.
Nic to, atakuje dalej :
- A na jakim filmie?
- Powiem ci tytul. I maly czlowieczek wpada w zadume, konczac gryzc makaron. Zaduma przeluza sie , wydluza , przeciaga, makaron na talerzu stygnie.
- To nic , przypomniesz sobie pozniej, powiadam. A pamietasz , o czym bylo?
- O czterech hipopotamach, odpowiada juz razniej i pewniej.
- Moze to bylo o jednym hipopotamie, drugim , trzecim i czwartym ? - probuje go rozbawic, co najwyrazniej mi nie wychodzi, bo odpowiada bardzo powaznie :
- Nie, to bylo o rodzinie hipopotamow, mamie , tacie , synku i coreczce.
Kolacja dobiegla konca, tytul filmu nadal pozostawal tajemnica.
Czas klasc dziecie do lozka , czas na wieczorne czytanie, glaskanie i ululanie.
I wtedy, juz wygodnie ulozony, przy zgaszonym swietle, Sasza mnie powiadamia :
- Powiem ci tytul.
I znowu zamysla sie, ale tym razem na krotko.
- To bylo "Moomin et la folle aventure de l'été" (Lato muminkow) - mowi zwyciezko.

A ja sie bardzo ciesze i wybucham ta moja radoscia na mojego synka.
Bo to przeciez z Polski rodem, bo Se-Ma-For to robil, bo czytalam juz dawno tutaj o tym filmie , bo przeciez to wspomnienia z mojego dziecinstwa.
I tak mi dziecko po pietach drepcze....
Po dosc dlugich staraniach dowiaduje sie , mniej wiecej w srodku kolacji, ze byl w kinie.
- A na jakim filmie? Pamietasz tytul? O czym bylo? W ktorym kinie? - zasypuje go pytaniami.
- Bylismy juz tam. W kinie z czerwonymi zaslonami.
Hmmm, tutaj mam problem, bo nie moge sobie przypomniec, ktore kino ma czerwone zaslony , i na dodatek juz tam zaprowadzilam moje dziecie.
Nic to, atakuje dalej :
- A na jakim filmie?
- Powiem ci tytul. I maly czlowieczek wpada w zadume, konczac gryzc makaron. Zaduma przeluza sie , wydluza , przeciaga, makaron na talerzu stygnie.
- To nic , przypomniesz sobie pozniej, powiadam. A pamietasz , o czym bylo?
- O czterech hipopotamach, odpowiada juz razniej i pewniej.
- Moze to bylo o jednym hipopotamie, drugim , trzecim i czwartym ? - probuje go rozbawic, co najwyrazniej mi nie wychodzi, bo odpowiada bardzo powaznie :
- Nie, to bylo o rodzinie hipopotamow, mamie , tacie , synku i coreczce.
Kolacja dobiegla konca, tytul filmu nadal pozostawal tajemnica.
Czas klasc dziecie do lozka , czas na wieczorne czytanie, glaskanie i ululanie.
I wtedy, juz wygodnie ulozony, przy zgaszonym swietle, Sasza mnie powiadamia :
- Powiem ci tytul.
I znowu zamysla sie, ale tym razem na krotko.
- To bylo "Moomin et la folle aventure de l'été" (Lato muminkow) - mowi zwyciezko.

A ja sie bardzo ciesze i wybucham ta moja radoscia na mojego synka.
Bo to przeciez z Polski rodem, bo Se-Ma-For to robil, bo czytalam juz dawno tutaj o tym filmie , bo przeciez to wspomnienia z mojego dziecinstwa.
I tak mi dziecko po pietach drepcze....


Komentarze
A z Tik Takiem masz racje, tez spiewam, i Sasza uwielbia. A Bolek i Lolek, Krecik to klasyka :-) Nam chyba rodzice nie wpajali swoich wspomnien z dziecinstwa, az do tego stopnia. Jakos nie pamietam.