CELE USWIECAJA SRODKI
Swiat wywinal fikolka.
Stanal do gory nogami.
Oglupial.
Polemika jaka rozpetala sie we wszystkich mediach na temat sprzecznej kwalifikacji Francji do Mistrzostw Swiata 2010, jest dla mnie calkiem nierealna.
Nawet swiatek polityczny nie zostal pominiety. Sam prezydent i jego minister, wypowiedzieli sie na ten temat.
Fakt pozostaje niezmieniony : decydujacy gol francuskiej ekipy zostal strzelony za pomoca "zabiej" reki Thierry Henry.
Decyzja sedziego, jest ostateczna decyzja : gol zostal uznany, wynik 1:1 pozwolil Francji na marzenia o Pucharze Swiata.
Do wczoraj wieczora nie interesowal mnie ani mecz, ani jego wynik, ani debata na obydwa tematy. Dopiero, kiedy we wczorajszym wieczornym programie, znany dziennikarz, Frédéric Taddei , zaprosil znanego filozofa Alaina Finkielkrauta, aby rozmawiac z nim min. o meczu, zrozumialam, ze sprawa jest powazna.
Mianowicie nasuwa sie nastepujace pytanie :"Czy mozna wgrac, oszukujac?"
Czy Thierry Henry powinien zglosic sie dobrowonie do sedziego i przyznac, ze pomogl recznie pilce wpasc do bramki?
Czy nalezalo posluzyc sie video , tak jak sie to juz robi w rugby?
Czy nalezy rozegrac drugi mecz, ktory rozstrzygnie uczciwie o zwyciezcy?
Co maja teraz zrobic wszyscy nauczyciele sportu, ktorzy naiwnie staraja sie wpoic fair play i uczciwosc w sporcie?
Co ma teraz zrobic swiat w obliczu takiej katastrofy?
Niestety , nie umiem odpowiedziec na te pytania. Jednak z mojego malego punktu widzenia matki, ktora stara sie wychowac dziecko na uczciwego czlowieka przestrzegajacego regul i umiejacego akceptowac porazki, wydaje mi sie, ze jestem jakas niedostosowana do tego swiata.
W kazdym razie, uwaga opini publicznej zostala chwilowo odwrocona od kryzysu ekonomicznego oraz od drugiej tury szczepienia przeciw grypie H1N1.

Stanal do gory nogami.
Oglupial.
Polemika jaka rozpetala sie we wszystkich mediach na temat sprzecznej kwalifikacji Francji do Mistrzostw Swiata 2010, jest dla mnie calkiem nierealna.
Nawet swiatek polityczny nie zostal pominiety. Sam prezydent i jego minister, wypowiedzieli sie na ten temat.
Fakt pozostaje niezmieniony : decydujacy gol francuskiej ekipy zostal strzelony za pomoca "zabiej" reki Thierry Henry.
Decyzja sedziego, jest ostateczna decyzja : gol zostal uznany, wynik 1:1 pozwolil Francji na marzenia o Pucharze Swiata.
Do wczoraj wieczora nie interesowal mnie ani mecz, ani jego wynik, ani debata na obydwa tematy. Dopiero, kiedy we wczorajszym wieczornym programie, znany dziennikarz, Frédéric Taddei , zaprosil znanego filozofa Alaina Finkielkrauta, aby rozmawiac z nim min. o meczu, zrozumialam, ze sprawa jest powazna.
Mianowicie nasuwa sie nastepujace pytanie :"Czy mozna wgrac, oszukujac?"
Czy Thierry Henry powinien zglosic sie dobrowonie do sedziego i przyznac, ze pomogl recznie pilce wpasc do bramki?
Czy nalezalo posluzyc sie video , tak jak sie to juz robi w rugby?
Czy nalezy rozegrac drugi mecz, ktory rozstrzygnie uczciwie o zwyciezcy?
Co maja teraz zrobic wszyscy nauczyciele sportu, ktorzy naiwnie staraja sie wpoic fair play i uczciwosc w sporcie?
Co ma teraz zrobic swiat w obliczu takiej katastrofy?
Niestety , nie umiem odpowiedziec na te pytania. Jednak z mojego malego punktu widzenia matki, ktora stara sie wychowac dziecko na uczciwego czlowieka przestrzegajacego regul i umiejacego akceptowac porazki, wydaje mi sie, ze jestem jakas niedostosowana do tego swiata.
W kazdym razie, uwaga opini publicznej zostala chwilowo odwrocona od kryzysu ekonomicznego oraz od drugiej tury szczepienia przeciw grypie H1N1.

Programe : "Ce soir ou jamias ", 19.11.2009.


Komentarze