MOJ DZIEN
Przysluguje nam, jako pracownikom wykonujacym tygodniowo ponad 35 godzin (oficjalna liczba przepracowanych tygodniowo godzin), 12 wolnych dni w roku, zwanych RTT.
Calkiem przypadkowo zadecydowalam, ze moj czerwcowy RTT wypadnie wlasnie dzis, 13-go, w piatek.
Oto lista akcji, ktore wykonalam od samego rana :
1. Odprowadzilam synka do przedszkola.
2. Bezposrednio ze szkoly pobieglam na zakupy - liste zakupow zrobil mi Sasza. Na kartce z notesu , z zaangazowaniem napisal szereg roznych znakow i wreczajac mi ja dumnie powiedzial :
3. Po zakupach pojechalam odwiedzic moja kolezanke, swiezo upieczona mame Louisy. Zobaczylam niemowlaczka, potrzymalam te 2,500 kg na rekach ( zachcialo mi sie miec takiego samego wlasnego ...), porozmawialysmy na babskie tematy, typu "baby blus" - depresji poporodowej, karmienia piersia, zagadek macierzynstwa, itp.itd. Cieszylam sie, ze moglam podzielic sie z nia mymi doswiadczeniami, i cieszylam sie jednoczesnie z tego, ze teraz kiedy i ona jest mama, potrafi mnie lepiej zrozumiec. Jestesmy teraz w pewnym sensie , bardziej sobie bliskie.
4. Po wizycie pobieglam na masaz, bo spotkanie juz w zeszlym tygodniu wzielam, i nie chcialam opuscic, bo uwielbiam.
5. Po masazu, pobieglam do sklepu , zrobic te zakupy, ktorych nie zrobilam rano.
6. Ze sklepu, pedem do domu, upiec dwie babki, ktore zaniesiemy na jutrzejsze przedszkolne swieto.
7. Babki piekace sie w piekarniku, rosol tez nastawiony, minutnik w kieszeni, pobieglam na wyprzedaz ubran dla dzieci - zaproszenie dostalam rano, w drodze do przedszkola. Dobrze sie zlozylo, bo mieli sliczne ubranka dla dziewczynek, wiec zrobilam prezent dla malej Louizy. A dla Saszki tez cos niecos znalazlam na tegoroczne lato.
8. Wrocilam do domu z dzwoniacym minutnikiem. Babki lekko sie przypaily. To nic , dzieciaki beda jadly takie.
9. O 16.20 musze byc przed przedszkolem, bo otwieraja brame i wpuszczaja rodzicow po odbior dzieci.
Juz lece!



Komentarze