WRZESIEŃ I RZECZYWISTOŚĆ

Powakacyjny powrót do rzeczywistości nie jest całkowity dopóki dziecko nie wraca do rytmu szkolnego. Sam powrót do pracy jest jak gdyby nie wystarczający, aby się przekonać, że urlop minął bezpowrotnie (a przynajmniej na najbliższych kilka miesięcy ). 
Dziś właśnie nastąpił ten dzień, kiedy moje trzynastoletnie dziecię wróciło na szkolne podwórko! 
Dość już się nawypoczywał, nagrał, naczytał, nazwiedzal, ponudził, powysypiał. Czas na inne przyjemności !
Wyszykowaliśmy się, w miarę rozluźnione  atmosferze, bez zbędnych nerwów.
Wyszliśmy z domu, zrobiliśmy tradycyjne zdjęcie przed drzwiami kamienicy.
Wyprosiłam prawo odprowadzenia do szkoły, pod pretekstem, że jest mi po drodze do pracy, oraz pod warunkiem, że nie będę syna traktować epitetami w stylu "moja niebieska sarenko", przed gimnazjalną społecznością, tak jak tato zrobił to popisowo w zeszłym roku (dla taty zawsze będzie "bichon bleu").
Idziemy, ramię w ramię,  najwygodniejszą drogą w stronę szkoły, rozmawiając w miarę wesoło o tej sarence, może za wesoło, bo chcemy troszkę zabić rosnący stres.
I nagl , przed ostatnim zakrętem , słyszę :
- To się teraz pożegnamy.
I się do mnie przytulił. Uściskał. I poszedł przodem.

Następnie zobaczył kolegów.

I już nie istniałam. 

Może aż do dzisiejszego wieczora :-)


Komentarze

Ania pisze…
Masz bardzo przystojnego syna.
Boje sie nadchodzacej doroslosci mej 10 letniej corki:)

Popularne posty