CISZA NA MORZU
Cisza na
morzu, wicher dmie ...
Czesto sie
bawimy w te zabawe, zwlaszcza , jesli mamy halasliwe towarzystwo malych
czlowieczkow.
Ta
rymowanaka skojarzyla mi sie rowniez z moja osobista pazdziernikowa cisza na
blogu.
Nie byl to
miesiac , ktory pozostanie na dlugo w pamieci.
Minal nam
tym szybciej, ze na jego druga polowe wypadly ferie zaduszkowe, trwajace az
cale dwa tygodnie.
Tym razem,
czujac sie wyczerpana meczaca atmosfera w pracy postanowilam, ze mnie rowniez
nalezy sie odpoczynek. Ucieklismy do Normandii, nad samo morze, gdzie deszcz i
wiatr wypedzaja z cial i dusz wszelkie zle humory, a towrzystwo Rodzicow nie
pozwala na jakakolwek autonomie i osobiste , dorosle zdanie. Czasem dobrze
zrobic taki powrot do przeszlosci.
Sasza
wypoczywal w towarzystwie wnukow sasiadow, kopiac pilke i trawniki przydomowych
ogrodow. Do tego doszly lekcje jazdy konnej, a raczej kucykowej.
Jedlismy slynne
rosloki Babci, slynne od tego roku zupy z dynii autorstwa Dziadka, cieszylismy
sie Jack-o'-lanternem, dmuchalismy mnostwo urodzinowych
swieczek.
Wracajac z
wycieczki, w wieczor Wszystkich Swietych
wyladowalismy na cmentarzu nadbrzeznej miesciny. Zmierzch juz dobrze zapadl, z
dala dochodzily do nas swiatla i glosy miasta, a na cmentarzu bylo ciemno i
cicho. Tylko my i jeszcze spieszacy sie ostatni goscie z doniczka tradycyjnych
chryzantemow.
Jakiz kontrast z
polskimi cmentarzami , gdzie w ten wieczor jest gwarno, jasno i cieplo.
Trudno bedzie
przekazac Saszy te tradycje.
Wrocilismy po
tych feriach bladzi i wymeczeni. Teraz dopiero
odzyskuje sily i rumience. Jak sie okazuje , wbrew oczekiwaniom odzyskalam
energie. Moge przetrwac do nastepnych Swiat.
Sasza juz nie
moze doczekac sie otwarcia pierwszego okienka w kalendarzu adwentowym. Zaczal
rowniez przygotowywac swoj kolaz dla Gwiazdorka ( jego list, to wycinki z katalogow
zabawek). Pomimo swoich ladnych 9 lat, ciagle lubi te historie z Gwiazdorem. W
szkole oczywiscie juz go uswiadomiono, ze to rodzice zajmuja sie prezentami ,
ze zaden Gwiazor nie istnieje. Ale on uparcie przeglada katalogi, wycina,
przykleja....
W sklepach powoli
zaczynaja pojawiac sie swiateczne dekoracje, startuja rowniez przedswiateczne
prywatne wyprzedaze, w skrzynkach na listy reklamowki, katalogi i inna
makulatura obwieszczajaca swieta. Wsrod tej obowiazkowej i nieekologicznej
poczty, prym wiedzie corocznie znajdujaca sie przesylka kartek okolicznosciowych
od artystow malujacych stopami. Podziwiam, ale nie reflektuje.
Czuc, ze ida swieta.








Komentarze
Fajne wakacje mieliscie, ale moje tez byly piekne :D Szkoda, ze sie nie spotkalysmy ale... damy kiedys chyba rade :)
Pobyt nad morzem robu dobrze o kazdej porze roku i przy kazdej pogodzie, wiec na pewno dotrwasz bez klopotu do swiat i napieczesz pelno ciastek :))
Pozdrawiam Nika
Natomiast z ulgą zauważam, ze moda na Halloween mija, nie było w tym roku tego pomarańczowego klimatu, przynajmniej j to tak odczułam.
Majko, masz zawsze takie pozytywne i filozoficzne podejście do spraw :-)
Koniecznie pomyśl o wizycie w Polsce. U nas zawsze będziecie mieć swoje miejsce. I koniecznie pozdrów Rodziców.
Basia