JAK NAS W NOCY DOPADLY POKEMONY
O godzinie trzeciej w nocy obudzily nas okropne krzyki Saszy. Spocony i zaplakany opowiedzial, ze zdawalo mu sie, ze widzi potwora - czlowieka z krowia glowa. Postac, ktora zdawalo mu sie widziec to moj rowerowy kask i stojak na ubrania z wieszakami pelnymi plaszczy i kurtek. W ciemnosciach i cieniach nocy, moglo to wszystko razem wygladac jak jakis Minotaur.
Jeszcze lzy dobrze nie oschly, a z nosa nadal mu cieklo, kiedy przystapil do ataku :
- Niektore dzieci przynosza do szkoly albumy z kartami Pokemonow. Czy ja tez moge zaniesc moj album?
- A czy pani na to pozwala?
- Tak, jesli karty sa poskladane przed lekcja.
- To mozesz.
Energicznie wyskoczyl z lozka, tupiac bosymi stopami po parkiecie, aby zaladowaac album do tornistra.
A byla godzina 3.20
Jeszcze lzy dobrze nie oschly, a z nosa nadal mu cieklo, kiedy przystapil do ataku :
- Niektore dzieci przynosza do szkoly albumy z kartami Pokemonow. Czy ja tez moge zaniesc moj album?
- A czy pani na to pozwala?
- Tak, jesli karty sa poskladane przed lekcja.
- To mozesz.
Energicznie wyskoczyl z lozka, tupiac bosymi stopami po parkiecie, aby zaladowaac album do tornistra.
A byla godzina 3.20


Komentarze