CENTYLE I CENTYLKI
96 cm wzrostu i 14.2 kg wagi.
Wedlug wykresow rozwoju dzieci od 1 do 3 lat zycia ( haha ! odkrylam , ze chodzi o siatki centylowe po polsku; kazdego dnia mozna sie nauczyc czegos nowego...),
wzrost Saszy miesci sie pomiedzy 75 a 97 centylem,
a masa ciala sytuuje sie pomiedzy 50 a 75 centylem.
To znaczy , ze nawet obiektywnie patrzac nie mozna nic zarzucic jego rozwojowi. Moze tylko to, ze jest ociupinke za szczuply.
Podczas kontroli, pediatra pokazywala mu ksiazeczke z obrazkami i zadawala pytania w nadziei otrzymania poprawnej odpowiedzi. Sasza calkowicie ja zignorowal, zadawalajac sie powtarzaniem jej pytan. Bardzo dokladnie zreszta powtarzal.
Nie wiem, czy to znaczy, ze obrazki w tej ksiazeczce nie byly dosc przemawiajace do jego malego umyslu, czy tez po prostu nie zrozumial, ze ma odpowiadac.
Nie potrafie sie polapac, zwlaszcza, ze zna dobrze odpowiedzi, ze umie mi odpowiedziec po polsku. Po francusku nic z niego nie wyszlo.
Fiasko, kompromitacja.
No nic, jakos sie po tym podniose.
W niedziele na wieczornym spacerku, odkrylam, ze Sasza tak dobrze panuje nad swoim czerwonym rowerkiem, ze juz nawet umie pedalowac na stojaco.
Taki z niego akrobata!
Wedlug wykresow rozwoju dzieci od 1 do 3 lat zycia ( haha ! odkrylam , ze chodzi o siatki centylowe po polsku; kazdego dnia mozna sie nauczyc czegos nowego...),
wzrost Saszy miesci sie pomiedzy 75 a 97 centylem,
a masa ciala sytuuje sie pomiedzy 50 a 75 centylem.
To znaczy , ze nawet obiektywnie patrzac nie mozna nic zarzucic jego rozwojowi. Moze tylko to, ze jest ociupinke za szczuply.
Podczas kontroli, pediatra pokazywala mu ksiazeczke z obrazkami i zadawala pytania w nadziei otrzymania poprawnej odpowiedzi. Sasza calkowicie ja zignorowal, zadawalajac sie powtarzaniem jej pytan. Bardzo dokladnie zreszta powtarzal.
Nie wiem, czy to znaczy, ze obrazki w tej ksiazeczce nie byly dosc przemawiajace do jego malego umyslu, czy tez po prostu nie zrozumial, ze ma odpowiadac.
Nie potrafie sie polapac, zwlaszcza, ze zna dobrze odpowiedzi, ze umie mi odpowiedziec po polsku. Po francusku nic z niego nie wyszlo.
Fiasko, kompromitacja.
No nic, jakos sie po tym podniose.
W niedziele na wieczornym spacerku, odkrylam, ze Sasza tak dobrze panuje nad swoim czerwonym rowerkiem, ze juz nawet umie pedalowac na stojaco.
Taki z niego akrobata!


Komentarze